Pojęcie "militaryzacja" może kojarzyć się nie najlepiej. Może przywodzić na myśl wprowadzanie zasad, które są dalekie od ideałów wolnościowych i demokratycznych.
Jeżeli jednak na pojęcie "militaryzacja" popatrzymy w sposób nie węższy, co uważam w tym wypadku za stosowne, to może nam się wyłonić już nieco inny obraz. Pozwolę sobie abstrahować od rozważań na temat powszechnej służby wojskowej jako ważnego elementu ustroju republikańskiego. Takie rozważania mogą się zbyt wielu ludziom wydawać dalekie od ich życia.
Sęk w tym, że w prawie polski istnieje coś takiego, jak obowiązek obrony ojczyzny. Nie wdając się w zbędne szczegóły należy po prostu zauważyć, że w wypadku wojny państwo i tak może powoływać ludzi przymusowo do wojska. A ja, na przykład nie mam ochoty trafić w kamasze dopiero w czasie wojny, kiedy świat stanie na głowie.
Roztaczanie przed obywatelem takich perspektyw, że na razie sobie może spokojnie żyć i pracować, a może kiedyś, kiedy zajdzie taka potrzeba, jego życie zostanie wywrócone do góry nogami i będzie musiał się od podstaw uczyć żołnierskiego fachu, jest po prostu obrzydliwe i obraża godność ludzką. Jedyną alternatywą dla takiego stanu rzeczy jest MILITARYZACJA społeczeństwa tu i teraz. Skoro państwo zastrzega sobie prawo do przymusowego powoływania obywateli do wojska, to my, czyli społeczeństwo obywatelskie, powinniśmy się od państwa domagać, żeby nas do roli żołnierzy jak najszybciej (!!!!!) przygotowało. Jeżeli możemy w takiej, czy innej sytuacji trafić na front, to domagajmy się, żeby nas jak najlepiej do tego przygotowano!!
RE: "To nie nasza wojna, ale to wojna w której rozgrywają się nasze istotne interesy". Oświadczenie Młodzieży Wszechpolskiej