Cud nad Wisłą. Bitwa Warszawska 1920. Określeń na to wydarzenie mamy kilka. Ale setna jego rocznica była tylko jedna. Bardzo szkoda, że zabrakło jakiegoś konkretnego, dużego wydarzenia rocznicowego więc postanowiłem zorganizować sobie swoje własne.
100 km na rowerze na setną rocznicę.
Warto nadmienić, że pomysł wpadł mi do głowy dzień przed, a do tamtego dnia w tym sezonie zrobiłem łącznie nie więcej niż 150 km na rowerze, który owszem, służy do przemieszczania się ale nie nadaje się do niczego co moglibyśmy podpiąć pod określenie "wyczyn sportowy".
Rzeczony rower, więcej o nim w przyszłym tygodniu
Trasa: Niemce-Krasienin-Starościn-Michów-Jeziorzany-Przytoczno-Kock-Firlej-Niemce.
Kock był gwoździem programu, wszak to stąd między innymi wyprowadzony został decydujący manewr Bitwy i na pamiątkę tego mamy tutaj Rondo im. Kontruderzenia znad Wieprza 1920.
Tak na marginesie Kock zapisał się również na kartach II Wojny Światowej. To tutaj odbyła się ostatnia bitwa kampanii wrześniowej.
Jak się jechało? O dziwo bardzo dobrze. Wyruszyłem kilkanaście minut po świcie, zapowiadany deszcz nie pojawił się, pogoda była świetna. Rower okazał się nieco awaryjny ale nie na tyle żeby nie wrócić bezpiecznie do domu.
Wieprz w Jeziorzanach
Kock, Rondo im. Kontruderzenia znad Wieprza 1920
Bardzo ujmuje mnie ten kontrast - spokój i senność klimatu mniejszych i większych wsi i miasteczek na prowincji w zestawieniu z całym bagażem historii które niosą.