Moją główną pasją są gry fabularne, tak zwane papierowe erpegi. Gram i prowadzę od lat – ostatnio przeraziłem się, gdy wyliczyłem, że od początku mojego zainteresowania się tym tematem minęło ich już ponad 20. Zawsze promowałem to hobby i… efektem tego jest między innymi ten wpis. Jestem tutaj, aby pokazać sesje, które rozgrywamy i nagrywamy w Internecie. Nie chcę jednak wrzucać samych linków, dlatego zdecydowałem się stworzyć wpisy trochę w stylu behind the scenes naszych gier. Przy okazji może ktoś zainteresuje się grami RPG, może kogoś zainspiruję do spróbowania, może ktoś odświeży sobie pasję z młodych lat, a kto inny może znajdzie tutaj garść pomocy i porad, które pozwolą mu się rozwijać w tej dziedzinie.
Poniższe nagranie to pierwsza sesja długiej i trwającej do teraz kampanii w Kryształy Czasu – polski system fantasy, jeden z pierwszych na rynku, od którego zaczynałem i w którym mam największe doświadczenie. Choć obiektywnie trzeba przyznać, że mechanicznie nie jest dziś już tak atrakcyjny, jak w czasach, gdy na dobrą sprawę nie było większego wyboru… Ale to nie miał być wpis o systemie!
Grupa, którą można obejrzeć na filmie, to weterani, związani z systemem od lat. Większość z nas znała się tylko z Internetu, nie grała ze sobą i nigdy wcześniej się nie widziała. Był to także niejako chrzest bojowy technologii dla większości zupełnie obcych – łączyliśmy się za pomocą Discorda, a graliśmy za pomocą portalu Roll20. Do tego doszły jeszcze problemy techniczne – mikrofony, słuchawki, kamery, a nawet problem z kablami, bo okazało się, że siła wi-fi nie była tak duża, jak można by sądzić po prędkości ładowania się stron WWW. A i tak zaczęło się od mojej osobistej wpadki, ponieważ pierwsze 40 minut filmu zostało nagrane bez głosu pozostałych. Jak to możliwe, skoro ich słychać? Do momentu oznaczonego na filmie stosowną uwagą, wszystkie dźwięki były nagrywane z głośników za pomocą mojego mikrofonu. I wciąż nie mogę wyjść z podziwu, że da się tego słuchać.
Miejsce akcji było przygotowane dużo wcześniej, na potrzeby innej sesji. Jest to połączenie wyspy Khorinis z serii gier Gothic oraz Muru znanego z Gry o tron. Gracze przed sesją dostali zadanie ustalenia sobie zbrodni, za którą zostali skazani na śmierć – i ocaleni w zamian za zgodę na zesłanie na wyspę skazańców, czyli właściwie na front toczącej się walki z krwiożerczymi sharanami. Stąd zresztą tytuł pierwszej sesji, intencjonalnie nawiązujący do powieści Zbigniewa Nienackiego, ale niemającej z nią nic wspólnego. Swoją drogą kilka osób to zauważyło i nie omieszkało mnie poinformować, że sesję oglądają też fanatycy Pana Samochodzika. Nikt jednak nie doszukał się w opisowym wstępie innego nawiązania, a właściwie przeróbki pierwszych akapitów Ogniem i mieczem.
Pierwsza sesja jest nieco statyczna. Wszyscy dopiero się poznajmy, zgrywamy i dopracowujemy postacie. Finalnie chyba się udała. I chociaż pojawiło się wiele uwag, grupa zdecydowała się kontynuować zabawę. Następna gra miała być przygotowana lepiej pod kątem technicznym i nic nie miało nas zaskoczyć...