Już poszedł. Np jeden z moich znajomych na FB napisał, że w zasadzie, to on się górami nie interesuje, nie jeździ na nartach, i w ogóle tego nie czuje, bo woli morze i jezioro. No i ok, ja to rozumiem. Ale na koniec dodał, że Polacy pod K2 zrobili tymi "beczkami z żarciem, trzepoczącymi na wietrze namiotami, kilometrami lin i flagami sponsorów... polską oborę". I zadał pytanie dlaczego to w ogóle nazywa się "wyprawą narodową"? Oczywiście w komentarzach poszły opinie o kosztach i sponsorach w postaci spółek Skarbu Państwa i Ministerstwa Sportu. No ręce opadają :(
RE: Lodowi wojownicy i ich ostatni element