Czyli jeśli nie wskaźniki (rozumiane też jako poziomy oporu/wsparcia, linie trendu) to co?
Uważam też, że problem polega niejako na "naganianiu" na wysoki zarobki, a gdzieś drobnym druczkiem, że "90% traci". Zresztą jak człowiek jest ambitny to zakłada, że on "na pewno" będzie w tych 10% zarabiających, podczasgdy podczas nauki (gdzie można założyć straty jako "wliczone w koszty") łatwo się uzależnić i potem trade'ować mimo braku sukcesów - co najmniej do wyzerowania kapitału - aczkolwiek znane są też przypadki, gdzie ludzie biorą kredyty, żeby się odkuć..
RE: Przemyślenia bardzo ulotne - wstęp