haha Wojciech rozwalił system.
A co do naciągaczy, to ja miałem już 2 telefony od miłych doradców inwestycyjnych normalnie bym strolował albo kazał wyśpiewać skąd mają moje dane. No ale tu szok i niedowierzanie panowie dzwonią na polski numer z "Londynu" przedstawiają się jak gentelmeni, a na moją odpowiedź że ja bardzo słabo znam angielski zaczynają mówić bardzo powoli i bardzo wyraźnie dodając po każdym zdaniu pytanie czy wszystko zrozumiałem XD No i musiałem w tej sytuacji myśleć jak się kulturalnie odmawia po angielsku :) chociaż tyle z mojej strony za ogromną determinację na dotarcie do klienta
RE: Co tam Panie w sieci? #15