" łatwo nam umknie, że przecież nie dotarł do nas “Arystoteles”, tylko “arystotelizm”, czyli pewna wizja świata. Opowieść."
W takim sensie to nigdy nikt do nas nie dociera. Wszystko przechodzi przez filtr naszych zmysłów i umysłu. Nie możemy wejść w osobę Arystotelesa, tak samo jak Arystoteles nie może wejść w nas. Nawet kolega z pracy, z którym akurat rozmawiasz dociera do ciebie jedynie jako obraz, dźwięk, zapach czy inne odczucie "wygenerowane" przez zmysły.
Jeśli głębiej się nad tym zastanowić, to jesteśmy straszliwie samotni. Właściwie jakimkolwiek naszym przeżyciem nie możemy się podzielić z NIKIM. Posługujemy się jedynie jakimś kodem, który jest zrozumiały dla ogółu, ale nigdy nie dowiemy się co tak naprawdę tkwi w kimś innym, ani nikt inny nigdy nie dowie się co tkwi w nas.
Treści pojawiają się inne, ale w kwestii odbioru tych treści i ich wpływu na człowieka nie zmieniło się nic. Nie twierdzę, że będzie tak zawsze, ale do tego potrzeba by fizycznej kontroli nad umysłem i możliwości ingerencji w niego.
RE: Stare i nowe mapy świata (o projekcie @zabrylka)