Zawartość srebra w monetach była - przez długi czas - rzeczą oczywistą. Zawsze też pozostawało ono w cieniu swego dużo cenniejszego kuzyna – złota. Dobrą analogią będą tutaj medale sportowe, gdzie srebro skazane jest wieczną pozycję najlepszego wśród przegranych. Równocześnie jednak przedstawia ono sobą konretną, wcale nie tak niską wartość.
Nie mając rozległej wiedzy w kwestiach numizmatycznych trudno było mi stwierdzić, jakich konkretnie monet powinienem szukać. Założyłem, że najprościej będzie przyjrzeć się okresowi Drugiej Rzeczypospolitej - bliższa ciału koszula. Liczyłem również, że łatwo będzie znaleźć informacje składzie, w tym najważniejsze kryterium - zawartość kruszczu. Kraj pochodzenia powinien też zapewnić w miarę dużą ilość ofert. Okres PRL-u dość pochopnie skreśliłem, mając w pamięci stosy nic nie wartych aluminiowych blaszek. Bawiłem się nimi w dzieciństwie, a ojciec zwykł nawiercać je i używać zamiast podkładek pod śruby. Bardzo się pomyliłem. Nie uprzedzajmy jednak faktów.
Wpisałem w wyszukiwarkę olx odpowiednie hasło - „2RP monety” - i (zgodnie z niepisaną tradycją wędrówki po srebrnym szlaku) przeżyłem bolesne rozczarowanie. Wyników było mało, a co gorsza ich ceny wydawały mi się zdecydowanie wygórowane.
Przykład - niewielka, dwuzłotowa moneta kosztowała przeciętnie 90 – 120 złotych. Za taką kwotę można już (prawie) kupić uncjowy bullion o próbie 999. Jakoś nie chciało mi się wierzyć, że obiegowa dwójka waży 31 gram lub więcej. Stop też pewnie nie jest idealnie czysty, o ile w ogóle zawiera srebro.
Nie lepiej było z wyższymi nominałami.Z kolei grosze i jednozłotówki odpuściłem zawczasu. Było ich sporo, pamiętałem jednak z dzieciństwa, że moja babcia posiadała kupkę takich drobiazgów w szufladzie. Zdecydowanie nie były srebrne.
Tu muszę dodać krótkie sprostowanie. Nieco później dowiedziałem się, że cześć złotówek - bita przed 1929 rokiem - faktycznie posiadała srebro w składzie.
Skąd zatem tak wysokie ceny? Oczywiście liczyłem się z pewnym narzutem „numizmatycznym”. Mówimy jednak o monetach obiegowych. W dodatku nie pochodzących z odległego kraju i poszukiwanych u samego źródła. Powinno być ich zdecydowanie więcej, a tym samym ich cena przystępniejsza.
Okazuje się, że niska podaż wynikała właśnie z zawartości srebra. Kładąca kres II RP wojna oznaczała dla Niemców ogrome koszta. Nic więc dziwnego, że cenny kruszec szybko przyciągnął ich uwagę. Władze okupacyjne nakazały wycofanie z obiegu wszystkich monet zawierających srebro. Oczywiście część ludzi zdecydowała się ukryć posiadane monety. Słusznie przeczuwając, że w nadchodzących czasach srebro zdecydowanie lepiej przechowa wartość niż cynk czy żelazo. Był to jednak tylko promil w skali całego kraju. I o ten właśnie ułamek miałem się teraz licytować z kolekcjonerami? Nie brzmiało to zachęcająco.
Ostatecznie udało mi się znaleźć nieliczne oferty w przedziale 20-30PLN.Równoczeście uwypuklił się mój brak wiedzy o faktycznej wartości i składzie monet. Potrzebowałem porządnej bazy danych. Możliwie dużej i kompletnej listy monet zawierających srebro. Informacją o ich próbie, wadze i teoretycznej wartości. Przecież 40% narzut nie może być najlepszą z ofert.
A kto najlepiej zna się na monetach? Numizmatycy! Znalazłem dwa całkiem przyjazne portale: ucoin i numista. Szczegółowe informacje o każdej monecie. Waga, próba, wymiary, lata bicia – a nawet cena. Ta ostatnie akurat okazała się mało przydatna. Ignoruje ona wartość kruszcu i bazuje na średniej cenie zakupu podanej przez użytkownika. Inaczej mówiąc, jest to przeciętna kwota zakupu numizmatu przez kolekcjonera. Podawana według jego "widzimisię" i zwykle bliższa temu, jak on sam postrzega wartość przedmiotu pod kątem ewentualnej wymiany. Pomijając ten detal - z którym w przyszłości łatwo sobie poradzimy - baza danych (a nawet dwie) została odnaleziona!
Ucoin wydał mi się przyjemniejszy w użytkowaniu. Dodatkowo posiada interfejs w języku polskim – zdecydowane ułatwienie jeżeli mam wyszukiwać na lokalnym Olx. Sama lista rekordów ograniczona do srebrnych monet jest imponująca.
Otworzyłem kilka pierwszych – niesprawiających szczególnie numizmatycznego wrażenia – wyników i zacząłem szukać ofert sprzedaży.
Pierwszym efektem było... znużenie. Monotonne kopiowanie danych o monecie – kraj, nominał, nazwa waluty, rok – szybko dało mi się we znaki. Pozorne uproszczenie pracy przez zaznaczanie tytułu i wywoływanie „search in google” prawy przyciskiem myszy nie dało wiele – zarówno olx, jak allegro rzadko łapały się do pierwszej strony wyników.
Szukaj w Google
A gdyby tak ciut uprościć sprawę i do opcji kryjących się pod prawym przyciskiem dodać „Szukaj na olx”? W końcu zarówno Chrome, jak i całe jego oparte na Chromium rodzeństwo słyną z ogromnej ilości dostępnych rozszerzeń.
Szybki rzut oka na chrome web store wprawił mnie w ambiwalentny nastrój. Z jednej strony- wyglądało na to, że - potrzebna mi wtyczka nie istnieje. Z drugiej – była to świetna okazja do nauki i zrobienia czegoś nowego. Szybki przydatny drobiazg. I tu pojawiła się pierwsza (z wielu nadchodzących) okazja do zabawy z kodem.
Rozwiązanie okazało się całkiem krótkie. Składało się z dwóch plików:
// background.js
chrome.runtime.onInstalled.addListener(function() {
chrome.contextMenus.create({
"title": "Szukaj w OLX: \"%s\"",
"contexts": ["selection"],
"id": "searchOlx"
});
});
chrome.contextMenus.onClicked.addListener(function(info) {
const query = info.selectionText.replace(/[^a-ząćęłńóśźż0-9\s-]/gmi, "").split(" ").join("-");
chrome.tabs.create({
url: `https://www.olx.pl/d/oferty/q-${query}`
});
});
// manifest.json
{
"name": "Search Olx",
"description": "Context menu - Search Olx with selected text",
"version": "0.1",
"manifest_version": 3,
"background": {
"service_worker": "background.js"
},
"permissions": ["activeTab", "contextMenus"]
}
Tym jak powstały, co robią i jak ich użyć - zajmiemy się szczegółowo w następnym wpisie. A potem pomyślimy nad lepszymi rozwiązaniami...
- zdjęcie tytułowe z pixabay