Czytając książki o przysmakach Słowian oraz o jadalnych roślinach otaczających nas każdego dnia natrafiłem na informację, że jadalne są młode pędy chmielu. Zgłębiłem więc teorię. Wyczytałem, że jedzenie pędów chmielu popularne było już w starożytności.
młody pęd
W dzisiejszych czasach pędy chmielu są przysmakiem w Belgii czy Francji, potrawy z wykorzystaniem tej rośliny należą do tych droższych i luksusowych. Dlaczego? Otóż chmiel jest bardzo zdrowy, prócz wielu witamin ma działanie uspokajające i stymulujące trawienie. W dodatku podobno ma to coś, coś co sprawia, że chce się go jeść.
W Polsce chmiel jest bardzo popularny ale raczej dzięki trunkom z niego sporządzanym. Łatwo się rozprzestrzenia i pnące się łodygi chmielu można spotkać na nieużytkach, polach i lasach. Tak się składa, że znam jedno miejsce gdzie chmiel rośnie dziko i postanowiłem spróbować na własnym organizmie.
Już pierwsze pędy nadają się do zbiorów. Ale myślę, że wysyp będzie w połowie kwietnia. Urwałem więc garść młodych pędów. Już przy rwaniu moją uwagę zwróciły haczyki na pędach. Pozwalają im się wspinać po drzewach i ścianach i obawiałem się, że mogą "drapać" w gardło. Zaryzykowałem. Umyłem pędy, zagotowałem wodę. Wrzuciłem pędy do wody i odczekałem kilka minut. Po wyjęciu były miękkie. Delikatnie posoliłem i odważyłem się spróbować. Pierwsze wrażenie to zielony groszek, później delikatny posmak szparagi a na koniec delikatna goryczka.
Nie drapały w gardło, rozpływały się w ustach. Zanim się zorientowałem zjadłem ostatnią sztukę. Rzeczywiście jedzenie ich mnie wciągnęło. Aż żałowałem, że tak mało ich urwałem. Wkrótce znów wybiorę się na zbiory bo na prawdę warto. W smaku świetne a do tego zdrowe. Biorąc pod uwagę, że w połowie kwietnia raczej ciężko o "standardowe" warzywa pędy chmielu będą świetnym urozmaiceniem diety. Od dziś będę je jadł co roku.
Tekst piszę po 4 dniach od zjedzenia pędów chmielowych także nie są trujące :)