W dzisiejszym artykule poruszymy tematykę dla niektórych kontrowersyjną, dla innych oczywistą, a następnych niezrozumiałą. Podejrzewam, że nie będzie to tekst dla wszystkich, bo nie każdy ma potrzebę oddawania się takim przemyśleniom. Nierzadko spotykam się z różnymi opiniami, które niestety bardzo często są oderwane od rzeczywistości, a napędzane emocjami powodują skrajności w podejmowaniu niektórych decyzji. Prostoliniowe spojrzenie na Świat nigdy nie jest dobre, nawet najprostsze sprawy mogą mieć zupełnie odmienny wydźwięk w zależności od okoliczności. Zapraszam na część pierwszą!
WSTĘP
Pamiętajmy, że część osób tego nie rozumie, dlatego cywilizacje stworzyły pewne kodeksy postępowania, które mają być pomocą dla społeczności zamieszkujących konkretne tereny. Chyba najważniejszym przykładem są tutaj religie, które idealnie odwzorowują zbiór takich prawd życiowych, ale istnieje również wiele innych. Osobiście chyba jestem agnostykiem, ale ten temat nieustannie zgłębiam, ponieważ w swoim życiu miałem zarówno okres gorliwej wiary, jak i równie mocno związany byłem z podejściem ateistycznym. Natomiast obserwując otoczenie, zgłębiając od pewnego czasu bardziej filozoficzne spojrzenie na jego obraz, dochodzę do pewnych wniosków, wspierany wiedzą i spostrzeżeniami znacznie ode mnie mądrzejszych ludzi, mianowicie, że wiara (nie koniecznie religia) jest z nauką nierozerwalnie połączona, czy nam się to podoba, czy nie. Na wstępie pragnę przytoczyć słowa Stanisława Lema, chciałbym, aby towarzyszyły nam do końca lektury wszystkich części. Zapytany - Czy nauka daje odpowiedź na wszystkie pytania? - podczas jednego z wywiadów, odpowiedział:
Nauka nie daje odpowiedzi na prawie żadne pytania, nauka tylko zbliża nas rozmaitymi swoimi konstrukcjami hipotetycznymi do obrazu rzeczywistości, w takiej mierze w jakiej do tego zdolne są umysły społecznie pracujących uczonych, nic więcej nie można powiedzieć.
W tej konkretnej chwili znaleźliśmy się na platformie Steemit, ja mogę publikować, a Ty drogi czytelniku, możesz przeczytać o moich przemyśleniach. Blockchain Steema jest w pewnym sensie owocem nauki, a równocześnie połączyła Nas wiara. Ja wierzyłem, że ktoś przeczyta mój artykuł, że w lesie uda mi się złapać zasięg internetu, a mój laptop będzie działał. Ty wierzyłeś, że znajdziesz tu coś interesującego, może czegoś się dowiesz, zaspokoisz swoją ciekawość i Twoje narzędzia również zadziałają. To wszystko przecież rozmaite rodzaje wiary, mniej lub bardziej prawdopodobnej. Stanisław Lem pokazał mi pewne podejście, w którym wiedza i wiara stanowią dwa skrajne bieguny pewnego spektrum, swoistego „widma stanów”, które zawsze są wymieszane. Oznacza to, że z jednej strony znajdziemy czystą wiarę, dla przykładu świętych, którzy nie potrzebują dodatkowych dowodów na istnienie Boga, a z drugiej strony mamy czystą wiedzę, jak programista tworzy w pewnym języku oprogramowania, opiera się wyłącznie na swojej wiedzy dotyczącej znajomości konkretnego problemu, zagadnienia. Otóż większość naszych działań, jako ludzi, odbywa się na płaszczyźnie, gdzie wiedza z wiarą jest przemieszana, bardzo często w sposób wręcz niemożliwy do przefiltrowania i rozdzielenia. Według Lema, mówiąc najprościej, to taka „mieszanka” - zawsze możesz znaleźć w akcie wiary coś z wiedzy, i w akcie wiedzy, coś z wiary.
CYWILIZACJA ZACHODU
Filozofia daje nam wielkie możliwości tłumaczenia pewnych rozmaitych dywagacji, ta współczesna może nam pomóc w sprawie dzisiejszego chrześcijaństwa. Ogromnie się ucieszyłem, gdy trafiłem na wykład profesora Bogusława Wolniewicza, w którym wytłumaczył mi, jak dziś wygląda porozumienie między nauką i religią na terenach zamieszkiwanych przez europejczyków i nie tylko.
W wykładzie tym profesor na samym wstępie posiłkuje się cytatem z książki napisanej przez Benedykta XVI pt.: „Benedykt XVI. Ostatnie rozmowy.”, wspomnienia i historie byłego papieża. Rozmawia w niej z niemieckim dziennikarzem, Peterem Seewaldem, a na jej końcu pada istotne dla naszych rozmyślań stwierdzenie. Joseph Ratzinger zapytany o jego postrzeganie przyszłości chrześcijaństwa, odpowiedział:"To, że nie przystajemy już do współczesnej kultury, jest oczywiste. Dlatego też, społeczeństwo zachodu po prostu nie będzie chrześcijańskie". Tego typu słowa padające z ust niegdyś głowy Kościoła, raczej brzmią dramatycznie. Niestety, nie otrzymujemy pełniejszej odpowiedzi i nie dowiadujemy się, dlaczego tak uważa, więc musimy sami się nad tym zastanowić.
Bardzo podoba mi się koncepcja, w której chrześcijaństwo jest jedną z ław fundamentowych, na których stoi cała cywilizacja zachodu. Można tej religii nie lubić, mieć do niej osobisty wstręt, problem z jej obecnością w codziennym życiu, nie rozumieć, komu jest potrzebna i jaką rolę odgrywa w życiu człowieka, ale nie można zaprzeczać faktom. Jeżeli ktoś tego nie widzi, koniecznie musi zweryfikować swoją wiedzę historyczną. Druga ława to nauka, ale dotycząca dziedzin ścisłych, tzw. prawdziwa, czyli fizyka, chemia, biologia, matematyka oraz ich wszystkie rozgałęzienia praktyczne, takie jak inżynieria i medycyna. Całość tworzy fundament cywilizacji zachodu. Zastanówmy się, jakie są powody tego „nieprzystawania”, o którym mówił Benedykt XVI.
Pierwszym powodem może być pewna anomalia, która na przestrzeni wieków występowała rzadko, a na pewno nie w takim stopniu. Ławy tego fundamentu były w przeszłości zawsze w równowadze, czasami chwiejnej, ale jednak. Dziś obserwujemy, jak ława nauki potężnieje, jest rozbudowywana, a ława chrześcijaństwa systematycznie słabnie, co powoduje jej kruszenie i ciągły rozpad. Prowadzi to do zachwiania całej cywilizacji, bo wszyscy zgodzimy się co do kwestii konfliktu między naukowym, a chrześcijańskim poglądem na świat, ten rozdźwięk właśnie jest naszym powodem numer jeden.
Numerem drugim śmiało może być bezradność Kościoła wobec takiego stanu rzeczy. Kompletnie się pogubił, nie wie co robić, a jego reprezentanci często swoimi czynami nie pomagają, chociaż jakby nie patrzeć, są tylko ludźmi, posiadającymi wolną wolę, z której nie zawsze w przyzwoity sposób korzystają. Muszą ewidentnie podjąć jakieś działania, ale nie bardzo wiedzą od czego zacząć. Tu zgadzam się z tezą profesora Wolniewicza, który niemoc podaje za powód abdykacji Ratzingera, był bezradny i skapitulował. Nikt w Kościele nie wie, jak uzgodnić te dwa obrazy świata.
Całe to zamieszanie zaczęło się od naszego rodaka, Mikołaja Kopernika, pięć wieków temu. Pogłębił je niezaprzeczalnie Darwin w wieku XIX, ale wiek XX i XXI nie pozostały próżne i również dołożyły swoje trzy cegiełki, które zupełnie odmieniły nasz sposób postrzegania i rozumienia otoczenia. Pierwsza cegiełka należy do fizyki i chemii, a jest nią dyscyplina zwana mechaniką kwantową, która pozwoliła człowiekowi zajrzeć do wnętrza atomu, zaobserwować prawa w nim obowiązujące, a przekształciło to przecież cały fizyczny pogląd na świat. Drugą cegiełkę dostawiła biologia i chemia, która zajęła się genetyką molekularną. Dzięki niej wniknęliśmy w wielką tajemnicę życia, w związku z tym odkryciem powstały ogromne możliwości, a wielu po dziś dzień twierdzi, że są to szanse już nie na naszą miarę, stworzyliśmy coś, co nas przerosło. Według Stanisława Lema, dzięki tym odkryciom nastąpiła inwazja technologii w ludzkie ciało, przecież dotychczas przeistaczała nasze środowisko, tu nagle rozpoczęła przerabiać nas samych, sposób myślenia i rozumy, które posiadamy, nie są do tego przystosowane. Trzecia i ostatnia cegiełka należy się ewidentnie matematyce i fizyce, przez sprzężenie informatyki z elektroniką, dająca możliwość maszynowej imitacji procesów myślowych. W książce profesora Wolniewicza pt.: „Filozofia i Wartości IV” znaleźć można test na postmodernizm, jako ciekawy przykład tezy, że jeżeli coś nie jest trudne, to nie jest naukowe i odwrotnie. Podaje w nim dwa teksty filozoficzne, jeden napisany przez postmodernistycznego profesora polskiego uniwersytetu, pokroju Baumana, a drugi wyprodukował komputer, za pomocą programu The Postmodernism Generator opartego na Dada Engine, autorstwa naszego rodaka Andrzeja Bułhaka (Andrew Bulhak, tak jest przedstawiany, napisał go podczas pobytu w Australii), z tym że opanowuje on teksty dla maszyny najprostsze, czyli właśnie postmodernistyczne. „Dzieła” na tym poziomie i tej długości człowiek pisze około piętnastu minut, a maszyna produkuje go w ciągu ułamka sekundy. Zadaniem czytelnika jest rozpoznać i dopasować autorów. Polecam.
W następnej części zastanowimy się, jakie były desperackie próby wyjścia z takiego zamętu od strony Kościoła, co proponował Jan Paweł II, jak powinna wyglądać praca myśli filozoficznej w tym kierunku oraz spojrzymy na zagadnienie ponownie od strony nauki i zobaczymy, czy rzeczywiście radzi sobie lepiej od religii, czy może to nasza silna wiara w jej skuteczność buduje taki obraz. Do zobaczenia już niedługo, Drodzy Steemowicze!
Dzięki za poświęcony czas, wpisy pojawiają się regularnie.
CHRZEŚCIJAŃSTWO, NAUKA, EUROPA I NASZA PRZYSZŁOŚĆ. Część #2
Jeżeli Ci się podobało, nie bój się kliknąć FOLLOW, możesz też zostawić KOMENTARZ. Ale jeszcze fajniej jeśli ten post również UPVOTUJESZ i RESTEEMUJESZ dalej!