Symulacja to program (komputerowy), który wytwarza sztuczny system z prawami znanymi ze świata realnego. Można to przyrównać trochę do Simsów - Jedzą, piją, umierają w pożarach ... zupełnie jak ludzie. A jednak simy są wymyślone, a my nie ... czy aby na pewno?
Oczywiście tekst ten miał dotyczyć symulacji komputerowej i hipotezy życia w niej, ale uznałem, że to zbyt nudne i postanowiłem skupić się na prawach w urojonej rzeczywistości.
Mamy 24 sierpnia 2018 roku, piszę sobie wpis na bloga i o mój Boże, atakują nas koty na deskorolkach strzelającymi laserami.
Problem władczości
Grand Theft Auto V jest pewnego rodzaju przejaskrawionym symulatorem życia. Gorące San Andreas, piękne dziewczyny, szybkie fury, miliony dolarów do wydania. Czego chcieć więcej? Aplikujmy się tam i żyjmy. Ale jesteśmy zarazem istotami o poziom wyższymi od tych z symulacji. Mamy wiedzę czy możliwości, które możemy wykorzystywać do swoich celów. Ba, jesteśmy ich władcami i możemy ich zmuszać do czego chcemy - przecież oni nie istnieją jak my. Mogą (jako, że są symulacją) mieć prawa czy obowiązki ale jako bóg nie musisz ich respektować.
Pierścień Gygesa
Bardzo ciekawy artefakt, który ma zapewnić noszącemu niewykrywalność. Możesz robić co chcesz bez konsekwencji w swoich czynach. Czy skoro prawo nie obowiązuje to czy nie możemy np. dla zabawy zabijać ludzi? Bardzo ciekawy problem moralności człowieka. Jesteśmy dobrzy bo czegoś nie robimy czy dlatego, że boimy się kary? Jeśli zdejmiemy z człowieka sankcje to stanie się zły?
Wirtualny świat
Uruchamiamy własny wszechświat, mamy alternatywny XXI wiek. Pokusa w wyborze jest silna. Iść i manipulować rzeczywistością skoro mamy takie możliwości? Skoro mamy własny "pierścień Gygesa" nie obudzą się w nas demony? A może ludzkość jest zła z natury?
Może powinniśmy dziękować bogom, że nie wchodzą co naszego świata kiedy by tylko chcieli? Albo, że są na tyle moralni, że nie modyfikują go za mocno. I jak wtedy respektować prawo? ;)
Tekst powstał na podstawie drugiego tematu tygodnia - "Postgenderyzm".