Pojawiły się nowe tematy tygodnia o tematyce Scjentokracji. Jest to pojęcie tak nieznane, że przeglądarka podkreśla je na czerwono ;) A moim zdaniem warto przyjrzeć się temu zagadnieniu.
Scjentokracja - czym jest?
Pewien znany polityk powtarza - "Demokracja to rządy głupoty nad inteligencją, gdyż głupich jest zawsze więcej niż mądrych." - wydaje się to po części oczywiste, ale rozkład naturalny raczej nie pozostawia złudzeń - osób o przeciętnej inteligencji jest więcej niż głupich i mądrych ;)
Natomiast w Scjentokracji chodzi o to, by władzę nad ludźmi sprawowali eksperci. Wydaje się to być logiczne, ale ma pewne wady.
Kto trafia do polityki? Często nie są to osoby mądre (w swoim zawodzie) z prostego powodu - ekspert zarobi jeszcze więcej w prywatnej firmie. Bardzo dobry informatyk wyciągnie znacznie więcej pieniędzy z uczciwej roboty, dlatego często ministrowie - chociaż mogą się starać robić dużo dobrego (jak np. Anna Streżyńska) - ekspertką nie była (w dziedzinie informatyki). Taki więc ekspert musiałby zarabiać więcej niż w prywatnej firmie. A to też mogłoby podnieść koszta związane z pensjami polityków. Oczywiście można ich wziąć mniej.
Jak ich wybierać? Wydaje się, że na początku takie osoby musiałyby przejść bardzo trudny test, który ktoś musiałby wymyślić. Sprawdzian prawdopodobnie musiałby być z jakiejś konkretnej dziedziny nauki (bo nie można być ekspertem od wszystkiego, chociaż politycy to próbują robić). Test mógłby jednak zostać zrobiony tak, by za wszelką cenę wkopać ekspertów w manowce, albo mógłby wyciec przypadkiem do właściwego kandydata.
Scjentokracja zakłada "władzę absolutną" dla konkretnych osób. Kłóci to się z możliwością jednostki do podejmowania decyzji, z drugiej strony - teraz lepiej nie jest ...
Co jeśli scjentokrata ma co prawda wiedzę, ale również poglądy, które są złe. Są różne szkoły z dziedziny ekonomii. Inne poglądy prezentował Keynes, inne Hayek na przykład. Która jest dobra? Czy ekspert zafiksowany na swoim punkcie będzie w stanie zmienić swoje poglądy? A może trzeba go odstrzelić? ;)
Jest coś takiego w ogóle jak "ekspert objawiony"? Może się okazać czasem, że to nie wiedza decyduje o sukcesie, a inne czynniki jak charyzma. Jak w grach RPG.
Warto wspomnieć, że to betonowanie władzy ;)
Co uważam?
Uważam osobiście, że jednostka powinna decydować o swoim losie w porównaniu do jakiegoś aparatu państwowego - nie ważne jakiego. Może w przyszłości ten problem się rozwiąże, teraz nie. Są różne hipotezy jak powinna wyglądać władza - a może zatrudnijmy milionerów, gdyż skoro zarobili miliony to znają się na biznesie (a państwo to biznes)? Dla każdego coś miłego w kwestii władzy. Ja osobiście mam nadzieję, że będą rządzić osoby z imieniem na "A" - jak w Panu Kleksie, a co? ;)
Tekst powstał na podstawie 3 tematu tematów tygodnia - "Scjentokracja".