Lata osiemdziesiąte to czasy syntezatorów, wynalazku MIDI i gated reverbu. To ostatnie to efekt który miał zostać wynaleziony podczas pracy nad muzyką Petera Gabriela i Phila Collinsa.
Najprościej mówiąc, gated reverb polega na tym, że uderzenie wywołuje bardzo wyraźny, przestrzenny pogłos, a następnie jest błyskawicznie tłumione. Najsłynniejszym przykładem gated reverbu są słynne pulsacyjne bębny w klasyku Collinsa z 1981 roku: In The Air Tonight.
Dziś porozmawiamy jednak o płycie pięć lat późniejszej.
Albumem Invisible Touch zainteresowałem się mocniej ostatno, gdy mój perkusyjny znajomy podesłał to:
Zwróćcie uwagę jak świetnie brzmią te bębny. Są znakomicie nastrojone, a przestrzeń w ich brzmieniu doskonale oddaje "klimat epoki". Lubię o takich bębnach mówić, że śpiewają.
Z tej płyty pochodzi chociażby absolutny benger lat osiemdziesiątych, czyli Land of Confusion, coverowany niemiłosiernie przez dziesiątki składów - chociażby Disturbed.
Niektóre numery, w tym tytułowy Invisible Touch czy Anything She Does zestarzały się w sposób budzący dzisiaj sentyment za syntezatorowym pop-rockiem. Ogólnie jednak album jest świetny, pełen pulsującej energii i mega-sprawnie granej muzyki. Kawałki o bardziej progresywnym charakterze, jak Tonight, Tonight, Tonights czy Domino robią znakomite wrażenie niezależnie od epoki, w której powstały.
Bardzo polecam tę płytę.