Godzina rejestrowania muzyki w studiu kosztuje zazwyczaj od 40 złotych (na przykładzie tarnowskiego RedMic) do 140 złotych (jak w warszawskim Quality Studio). Koszty rosną, gdy nagrywamy "po śladzie", czyli każdemu instrumentowi poświęcamy osobną sesję nagraniową - zapewnia to największą dokładność nagrania i w zasadzie nieograniczoną możliwość korygowania ścieżki. Część osób preferuje "setkę", czyli nagranie całego zespołu na raz jak leci: jest to opcja tańsza, pod warunkiem, że muzycy nie popełniają błędów i ma zapewniać bardziej naturalny feeling. Z tym feelingiem jest tak, że jak się nie ma kasy na porządną produkcję, to jest on jedynym, co nas ratuje :)
Za miks i master płaci się zwykle drugie tyle lub określoną kwotę od utworu: spotykałem się ze stawkami od 150 do 500 złotych, ale tutaj stawki mogą rosnąć w zależności od renomy i doświadczenia producenta. Te dwa magiczne słowa ("miks" i "master") pojawiają się często nierozłącznie przy okazji każdej dyskusji o produkcji muzyki i bywają niekiedy źle rozumiane.
Zatem miks to łączenie wielu nagranych uprzednio ścieżek w jeden produkt, zazwyczaj przy pomocy takich technik jak korekcja EQ (czyli zmiana barwy) lub korekcja DRC (czyli dostosowywanie dynamiki ścieżek). Przy całym moim braku wiedzy i doświadczenia, uważam, że podstawy miksowania można relatywnie szybko ogarnąć w domu.
Mastering jest procesem późniejszym, który polega na przygotowaniu ostatecznego miksu do dystrybucji, czyli wykonanie całej magii sprawiającej, że utwór brzmi dobrze zarówno na słuchawkach z kiosku za 20 złotych oraz na audiofilskich kolumnach kupionych a Nautilusie. Nie mam pojęcia jak się to robi.
W największym skrócie sprzęt, który jest potrzebny do nagrywania muzyki na poziomie 'mam małe studio w kawalerce' to:
- komputer z porządnym procesorem,
- oprogramowanie typu DAW (Digital Audio Workstation), które pozwala rejestrować, edytować i miksować ścieżki,
- intefejs audio, czyli urządzenie transmitujące muzykę do i z komputera - bazowo zadanie to spełnia karta dźwiękowa komputera, ale nie zapewnia ona odpowiedniej ilości wejść i odpowiedniej konwersji,
- mikrofon(y) + statywy + pop filtr do nagrywania śpiewu i nagrań lektorskich,
- słuchawki,
- monitory studyjne, czyli bardzo dobre kolumny,
- dużo kabli; weź każdy kabel, który pojawiał się w kontekście powyższych urządzeń i kup na zapas; nigdy nie ma za dużo jack-jacków, jack-XLR'ów, USB-XLR'ów i rozmaitych przejściówek.
Wróćmy do meritum tego wpisu.
Nie chodzi o to, żeby rzucić wszystko i stać się Rickiem Rubinem, ale o to by móc w miarę sprawnie nagrywać samego siebie dla potrzeb ćwiczeń czy demówek oraz nie być analfabetą w studiu. Chodzi o to, żeby wiedzieć czego się chce, a w najgorszym razie nie być zdanym na łaskę i niełaskę innych ludzi, tylko dlatego że nie umie się podpiąć kilku kabli, ustawić mikrofonu i skleić ze sobą nagranych ścieżek.
I znowu: jest całe mnóstwo źródeł, z których można się uczyć: często polecana książka Piotrka Kardasa "Homerecording dla każdego", anglojęzyczny portal https://ehomerecordingstudio.com/ czy polski portal https://live-act.pl/.
PS. Spoko, też musiałem sprawdzić, co to naprawdę znaczy "konwersja analogowo-cyfrowa".