Gospodarze dzielnie walczyli z faworytem dzisiejszego starcia w Soczi, ale ostatecznie, to Luka Modrić i koledzy zagrają w półfinale rosyjskiego czempionatu przeciwko Anglii. Mimo, iż piłkarze Stanisława Czerczesowa żegnają się z mundialem, to już samo wyeliminowanie Hiszpanów w 1/8 finału dało im status bohaterów narodowych w swoim kraju. Dziś postawili oni ciężkie warunki Chorwatom. Nie ustępowali im w pojedynkach fizycznych, a gorsze od rywali wyszkolenie techniczne nadrabiali pressingiem i konsekwencją w defensywie.
Pierwsza połowa zakończona remisem 1-1 pokazała, że Rosjanie nie mają zamiaru "położyć się" przed rywalem i czekać co ten zrobi w ich polu karnym. Gdy nadarzyła się okazja sami wyprowadzali atak, a gdy był on już starannie wykonany Subasić musiał mieć się na baczności. Dobitnie pokazała to bramka, którą w 31. minucie zdobył Czeryszew. Chorwaci zostawili mu za dużo miejsca na około 20. metrze od ich bramki, a ten oddał rewelacyjny strzał, który ugrzązł w okienku bramki bramkarza AS Monaco. Radość z prowadzenia nie trwała jednak długo, bo w 39. minucie Kramarić, wykorzystując bierną pozstawę defensywy "Sbornej", głową skierował piłkę do bramki Aknifiejewa i ponownie mieliśmy remis na tablicy wyników. Na niekorzyść Chorwacji działała ich statystyka celnych strzałów na bramkę -przez 45 minut oddali zaledwie...jeden - ten, który dał im bramkę wyrównującą.
W drugiej odsłonie spotkania gole nie padły, choć i jedni, i drudzy mieli ku temu okazje. Rosjanie postawili na kontratak, a Chorwaci jeszcze bardziej niż przed przerwą nacierali na bramkę oponenta. Zabrakło jednak skuteczności w obu drużynach i do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka...
...a ona wynagrodziła nam posuchę z drugich 45 minut. Najpierw Vida w 101. minucie uradował chorwacką część publiczności, zdobywając gola głową po centrze Modricia z rzutu rożnego. Gospodarze pokazali jednak, że potrafią walczyć do ostatniej minuty i kwadrans później, także po stałym fragmencie gry (rzut wolny) "wrócili z dalekiej podróży" - dośrodkowanie Dżagojewa z narożnika pola karnego na bramkę zamienił Fernandes (Brazylijczyk z rosyjskim paszportem).
Niestety dla niego i całej drużyny nie zdołał on ponownie trafić do siatki Subasicia w serii rzutów karnych. Aknifiejew robił co mógł - obronił jedenastkę wykonywaną przez Kovacicia - ale w obliczu pomyłek Smolova i w/w Fernandesa to "Vatreni" zagrają 11 VII o godzinie 20 o finał z Anglią.
Dziś może nie pokazali oni takiej przewagi nad rywalem jak np.: w fazie grupowej MŚ2018, ale to w dużej mierze zasługa Rosjan oraz zapewne zmęczenia całym turniejem. Teraz czeka ich czterodniowa przerwa, a więc czas na regenerację, trening oraz rozpracowanie najbliższego przeciwnika.
Co do Rosjan, to z podniesionymi głowami mogą wracać do swoich klubów, bo może nie oczarowali publiki widowiskową grą, ale sam awans do 1/4 finału wiele mówi, jak skutecznie i wiernie podążali za taktyką trenera Czerczesowa na kolejne spotkania i w nagrodę znaleźli się w ósemce najlepszych zespołów globu. Od rozpadu ZSRR to najlepszy wynik gospodarzy i bynajmniej nie będą długo rozpaczać po dzisiejszym meczu. Wszak od strefy medalowej dzieliło ich niewiele, a więc ich gra znacząco zyskała na jakości w porównaniu do lat wcześniejszych. Na fundamentach tego sukcesu ich szkoleniowiec może spokojnie budować drużynę, która zagra o awans do ME2020 - turnieju przełomowego, bo rozgrywanego w...12 różnych państwach!