Ekonomia to trudna dziedzina nauki. Nawet trudno ją zakwalifikować do jakiejś grupy nauk, bo nie jest to ani z krwi i kości przedmiot ścisły, ani humanistyczny. Istnieją różne obliczenia i wzory ekonomiczne (chociaż istnieje nurt ekonomiczny odrzucający matematykę), ale też istnieje tzw. czynnik ludzki. Nawet "najlepsi w fachu"czasami nie potrafią dobrze ocenić sytuacji ekonomicznej w kraju. Pamiętam taką sytuację jak w 2006r., kilka miesięcy przed kryzysem, pewien nieszablonowy ekonomista, Peter Schiff przepowiedział nadchodzące niebezpieczeństwo i krach na rynku nieruchomości. Wydarzenie miało miejsce w popularnym programie ekonomicznym, w którym zasiadali znani ekonomiści.
To pokazuje, że w ekonomii nie zawsze rację ma większość. W dzisiejszym świecie dominującym systemem ekonomicznym jest model oparty na naukach John'a Keynes'a. Czyli system "fachowych" ekonomistów, którzy twierdzili w 2006r., że rynek nieruchomości będzie rósł w nieskończoność. PIS jak i inne rządy popełniają szkolny błąd. Podejmują wszystkie decyzje wzorując się na zachodnich państwach Europy. Ktoś teraz powie: Czy ty oszalałeś do końca? Nie mamy wzorować się na bogatych państwach? Ja odpowiadam, że NIE. Mamy wzorować się na systemie gospodarczym, który doprowadził te państwa do bogactwa. Tak jak to nam próbował w 1990r. wytłumaczyć laureat nagrody Nobla, Milton Friedman:
Stany Zjednoczone nie są modelem dla Polski. O wiele bardziej adekwatnym wzorcem gospodarczych przemian jest Hongkong. Jeśli chodzi o USA, to ludzie w Europie Wschodniej winni zrozumieć, że przez 100 lat rzeczywiście był czysty i nie zafałszowany kapitalizm. Do 1929 roku wydatki państwowe w podziale na federalne, stanowe, lokalne – nigdy nie przekraczały 10 proc. dochodu narodowego. I o to w tym właśnie czasie Stany Zjednoczone stały się wielką potęgą. Wielka Depresja, która zapoczątkowała upadek rządu i załamanie się systemu rezerw federalnych, spowodowała zwrot gospodarki amerykańskiej w kierunku socjalizmu i wydatki rządowe aktualnie przekraczają 40 proc. dochodu narodowego.
A był to jak, powiedział Pan Friedman kapitalizm. Zachodnie systemy teraz przekształciły się w twory kapitalistyczno-socjalistyczne, lub socjalistyczne np: na Skandynawii. Potęgi tych państw nie zbudowały wysokie podatki, rozdawnictwo pieniędzy czy państwo opiekuńcze. Te państwa stały się bogate dzięki niskim podatkom, ograniczonej biurokracji, wolnemu rynkowi. A co robi PIS? Cały czas szuka sposobu jakby tu dowalić przedsiębiorcom. Niestety chyba nie zdaje sobie sprawy, że robiąc to, strzela sobie w kolano. Polska mogłaby rozwijać się szybciej, ponieważ pomimo takim obciążeniom, Polska jest w stanie rozwijać się na poziomie 4%. To co byłoby gdyby obniżyć podatek dochodowy (lub go wycofać, ale to trudne - trzeba byłoby przebudować budżet, niektóre wydatki ograniczyć ect.) i ograniczyć biurokrację? Moim zdaniem polskie firmy rozkwitłyby, a nawet przyjechałby z zagranicy, żeby tutaj prowadzić swoje biznesy. Takie rozwiązanie proponuje tylko partia "Wolność", która ma zdrowy program ekonomiczny, ale niestety dzięki kontrowersyjnym wystąpieniom przywódcy, nie jest w stanie zdobyć realnej władzy. Drugim przykładem zbliżonym do moich oczekiwań jest pomysł Kukiz'15 z 1% podatkiem przychodowym. Jednak nie jsetm zapalonym zwolennikiem tego rozwiązania, ale lepsze to niż obecne.
Inspiracją do napisania artykułu była wiadomość, że Polska w 2017r. miała nadwyżkę w handlu zagranicznym. Teraz pytanie, czy to zasługa rządu i jego zgrabnej polityki ekonomicznej, czy raczej zasługa naszych polskich przedsiębiorców?
Źródło cytatu: Czerkawski B., Wolny prywatny rynek, [w:] „Najwyższy Czas!” nr 28, Warszawa 1990, s. I-III
Zdjęcie: fot. Marcin Obara / źródło: PAP