Długo nie pisałam, długo mnie tez nie było. Zajęłam się trochę innymi sprawami, trochę inne sprawy zajęły się mną. W najbliższym czasie opublikuję konkretny tekst o kolejnej galerii i kilku dziełach, lecz do rzeczy.
Jako, ze mamy w pewien sposób daną nam wolność wypowiedzi i żyjemy w swoistej wolności XXI wieku, to się wypowiem.
Przeczytałam niedawno tekst pewnej chrześcijańskiej blogerki na temat jej refleksji co do bycia wierzącym, instytucji kościelnej i wielu innych spraw dotyczących bycia w kościele. Bardzo mnie to natchnęło, naszło mnie wiele refleksji dotyczących tego tekstu i nie mogę się z autorką nie zgodzić na postawione pytania i tezy.
Szczególnie kilka kwestii najbardziej mnie w nim poruszyło.
Bycie dziewczynką.
Bycie kobietą.
Miałam dobre dzieciństwo, nawet bardzo dobre. Wychowywała mnie głównie nestorka rodu, rodzice pracowali, przeprowadzaliśmy się sporo, jeździliśmy po świecie. Moja babcia zajmowała się mną na różnych płaszczyznach, ale największą wagę przykładała do mojego wychowania jako dziewczynki rezolutnej i inteligentnej, oraz savouir-vivre (wtedy byłam jeszcze bardziej poukładana).
W dzieciństwie również szybko zaczęłam czytac, przyjaźniłam się tez z trochę starszym kuzynostwem, wiec chcąc nie chcąc, musiałam równać w górę.
Miałam swoistą różową fazę, później ewoluowała ona w inne kolory, a jeszcze później w nastoletnim wieku i w różne kolory włosów. Co za tym idzie, rodzice dawali mi pewną wolność w autoekspresji. Ale właśnie ta wolność nie była płytka, gdyż była ona z zasadami.
Dlaczego o tym pisze? A No dlatego, ze przyjęło się, ze dziewczynka ma być cicha, skromna i łagodna. Jak mały kotek, owieczka, czy ptaszek. A gdzie indywidualność, zadziorność i inteligencja?
Młoda panna ubrana w ulubione dżinsy z tatą, początek lat dwutysięcznych
Dżinsy. Resoraki, krótkie włosy i powtarzanie za tatą ciętych ripost. Rysowanie z tatą, czytanie książek z mamą, Brzechwa i Tuwin na pamięć dzięki babci, pianino, jazda konna, wspinaczka po drzewach, zabawa w błocie.
Dlaczego to takie ważne, aby pielęgnować charakter u dziewczynki? Właśnie u dziewczynki. Chcemy, aby chłopcy z natury byli silni, to przecież archetypiczne, a dziewczynki mają być tymi, które piastują dom. Na szczęście żyjemy już w XXI wieku i duża dziewczynka może decydować o sobie. Może być taka, jaka chce.
Dlatego cieszy mnie wzrost zainteresowania pismem z kategorii popularno-naukowej dla dziewczynek, ze dziewczynki są często lepsze od chłopców w ścisłych przedmiotach, idą na równi po medale (nie tylko te olimpijski, e.g. Olga Boznańska). Ze dziewczynki mają szerszy krąg myślenia niż zainteresowanie lalką Barbie, i ze w wieku pięciu lat po opowieściach na dobranoc chcą być rycerzami i walczyć o Narnię, albo latać jak Amelia Earhart. Dobrym przykładem we współczesnej literaturze jest postać Hermiony Granger z Cyklu o Harrym Potterze. A sięgając głębiej, w starych księgach mamy postać Estery. Naprawdę polecam te księgę pod refleksje.
Czytam teraz biografię o Katharine Hepburn, swoją drogą jednej z moich ulubionych aktorek, napisaną przez Scotta Berga. Już w drugim rozdziale rozpoczyna się wątek tego, jak pewien magazyn, który chciał na swoje pięćdziesięciolecie w latach 80. uczcić pięćdziesięcioma najlepszymi osobistościami i chciał doprowadzić do braku kobiecych pozycji na liście, bo kobiety są kobietami i nie za wiele (według argumentacji magazynu) mogą wnieść.... na szczęście po dłuższej walce autora, Katharine znalazła się zasłużenie w tym zestawieniu.
Znam tezy od różnych ludzi, mężczyzn i chłopców, głównie, ze dziewczyna, kobieta jest głównie do tego, aby zajmować się domem, być miłą i dobrze się prezentować. A przepraszam? Nie łatwiej kupić sobie lalkę?
Mam dwadzieścia lat. Lubię filmy disneya, dyskusje o filozofii, dobre wino, jeszcze lepszą sztukę, malować i fotografować, podróże, zadbane paznokcie i cerę, krótkie włosy, drogie perfumy, czekoladę i szminki, to co spontaniczne i lubię życie na całego. Lubię się modlić, śmiać, tańczyć i krzyczeć. Lubię poezje i książki, przy których mogę pomyśleć. Lubię wieczory, samotne wędrówki z psem, klasyczną i nostalgiczną muzykę i często mówię rzeczy w nieodpowiednim momencie. Do dzisiaj uwielbiam dżinsy, zmieniłam tylko ich styl.
I dziękuje rodzicom, ze w żadnym wieku mojego wychowania nie złamali mojego charakteru, ze przy każdych dyskusjach, miałam prawo do wypowiedzi, choc i czasem nie miałam racji, ze mój glos był rownie ważny i ze nauczyli mnie tego, jak walczyć o siebie. I ze to, co mam do przekazania jest ważne. Ze ważna jestem ja, taka jaka jestem.
Dojrzałość? Kiedyś musi przyjść, oby tylko nie zmieniła za bardzo tej młodzieńczej, wyrywczej iskry.
Kobiecość. Niech się tli i wzrasta.
Dziewczyńskość. Niech zostanie na zawsze.
Katharine Hepburn twierdziła, ze grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą. Parafrazując jej powiedzenie, dobre dziewuchy i mogą iść do nieba i tam gdzie chcą.