
Porter Bałtycki to jeden z najpotężniejszych stylów piwa. Wysoki ekstrakt wraz z wyrazistym i złożonym smakiem uczyniło ten styl jednym z najbardziej atrakcyjnych w świecie piwa. Jak sama nazwa wskazuje, jest powszechnie warzony w większosci krajów nadbałtyckichch ale to w Polsce urósł do rangi piwnego skarbu narodowego. W kraju, gdzie większość społeczeństwa traktuje piwo rzemieślnicze z dystansem porównywalnym do tego z wywiadu udzielonym przez dwie babcie o "marihuanen", porter jest powszechnie znanym piwem. "Czarne złoto", bo takiego określenia dorobił się wsród koneserów, jest warzony przez większość browarów koncernowych i trzeba przyznać, że dobrze wywiązują się z tej roboty. Porter bałtycki jest ogólnodostępnym i z reguły całkiem porządnym piwem. W dawnych i słusznie minionych czasach, kiedy eurolager był w zasadzie jedynym dostępnym piwem, porter był mrocznym bohaterem, który ratował każdego, kto nie chciał już więcej pić tych wszystkich koncernowych okrutników. W dzisiejszych czasach piwnego oświecenia porter bałtycki cieszy się coraz większą estymą. Najlepszym tego przykładem jest ustalenie dnia 20 stycznia oficjalnym dniem porteru bałtyckiego.
źródło
Zanim na dobre przejdziemy do świętowania i pogrążymy się w zachwycie nad tym wyjątkowym napojem, wrócmy do kilku zasadniczych pytań. Skąd w krainie jasnego pełnego znalazło się ciemne, mocne i bogate w smaku piwo? I co to właściwie jest ten porter bałtycki? Wszystko zaczęło się w Wielkiej Brytanii, gdzie warzono portery angielskie oraz ich mocniejsze odpowiedniki – stouty (wówczas stout był tylko określeniem na mocniejszy porter). Szczególną odmianą ciemnego piwa z wysp był Imperialny Porter, nazywany również Russian Imperial Stoutem, w związku z wielką sympatią, jaką darzono tego typu piwo na rosyjskich dworach. Piwo szybko zyskało popularność w okołobałtyckiej części Europy, gdzie mocny, krzepiący i rozgrzewający trunek idealnie wpasował się w ciężkie zimy tego regionu. Możnaby wnioskować, że już za króla Sasa tworzyło się elitarne grono, które ceniło RISy wyżej od gorzałki. Wszystko uległo zmianie gdy stosunki handlowe zostały drastycznie ograniczone przez wojny napoleońskie. Mimo wojującego Napoleona, wschodnia Europa nie zamierzała rezygnować ze swojego ciemnego rarytasu. Opracowano więc własny sposób na uwarzenie piwa, które zasypowi w dużym stopniu odpowiadać miało imperialnemu stoutowi lecz nie będzie piwem górnej fermentacji, jak na wyspach. Do produkcji wprowadzono nową technologię zrodzoną w Czechach i Niemczech – dolną fermentację. Tak powstało piwo o wielkiej mocy i mimo szerokiej palety smaku - czystym profilu. Tak powstał porter bałtycki.

Wróćmy do naszego święta. W tym roku odbyła się trzecia edycja Baltic Porter Day i z roku na rok wydarzenie jest obchodzone z większym rozmachem. Browary rzemieślnicze przygotowują specjalne edycje swoich porterów, multitapy podpinają najbardziej unikatowe beczki porterów z całego świata a ludzie mieszkający w piwnicach rozkręcają gównoburze o wyższości naszego trunku nad pozostałymi stylami. Przez ten jeden dzień cały świat craftu skupia się na naszym porterze bałtyckim. W ten szczególny dzień odwiedziłem Jabeerwocky – jeden z czołowych warszawskich multitapów. Trzeba przyznać, że odrobili prace domową. Przygotowania do święta wzięli na poważnie i tego dnia z kranów polało się 6 różnych porterów bałtyckich a na barze wystawiono ok 40 różnych butelkowych reprezentantów stylu. W tym największy skarb polskiego piwowarstwa – Imperium Prunum. Porter Bałtycki z dodatkiem suski sechlońskiej (podsuszona i podwędzona śliwka produkowana w południowej części Małopolski). Piwo uwarzone przez Browar Kormoran jest owiane sławą na całym świecie, w Polsce walka o kupienie choć jednej butelki jest równie zacięta jak na promocji karpia w Lidlu. W ten szczególny dzień w pubie pojawiły się wszystkie warki tego wybitnego piwa. Włącznie z najnowszą, trzecią warką, będącą na kranie i w butelkach. To było też pierwsze piwo jakie wypiłem tamtego dnia (jak możecie się już domyślać, nie piłem tamtego wieczoru stylu innego niż porter bałtycki).


źródło
Piwo w każdym aspekcie charakteryzuje się bogactwem i treściwością. Aromat, poza typowymi dla porteru bałtyckiego zapachu śliwek, rodzynek i słodowej słodyczy wchodzącej w karmel i lukrecję, ma całą gamę aromatów pochodzących od wędzonych śliwek. Dzięki nim porter został wzbogacony o paloność dającą posmak podobny do czekolady i melasy. Nie można zapomnieć też o wyraźnym, dymnym aromacie, które pozostawiły śliwki. Przy tej całej palecie aromatów należy podkreślić, że w ogólnym odczuciu piwo jest ułożone. Już przy pierwszym łyku wiadomo dlaczego Imperium Prunum jest największym skarbem polskiego piwowarstwa. Melanoidynowa słodycz wraz z estrowym posmakiem suszonych owoców jest przełamana palonością i dymem. Według tej zasady przebiega istna kaskada smaków. Piwo przy wlaniu na język jest słodką mieszanką głębokiej słodowości, bukietu suszonych owoców – głównie śliwka i szlachetnego alkoholu, który nie jest tutaj wyczuwalny bezpośrednio, zaznacza swoją obecność jedynie podbijając wyrazistość trunku. Po słodkim wstępie do głosu dochodzą palone słody i wędzona śliwka. Piwo płynnie przechodzi z niemal likierowego profilu w palony, dymny finisz, ostatecznie obnażając swój wytrawny charakter.
Gładkość, złożoność i balans – te cechy budują idealny porter bałtycki. W tym konkretnym przypadku można doświadczyć wręcz zjawiska ujarzmionej entropii, gdzie mimo tak wielkiej dozy smaków i aromatów wszystko składa się w harmonijną całość. Dzięki temu piwo nie męczy, można czerpać przyjemność z każdego łyka mimo jego gatunkowego ciężaru. Z czasem piwo się ogrzewa a smak nabiera jeszcze większej głębi. Ma się wtedy wrażenie jakoby trunek otwierał się przed nami, ujawniając swój geniusz. Po takich doznaniach nikt nie powinien mieć wątpliwości, że miał właśnie do czynienia z jednym z najważniejszych polskich piw. Z narodową, piwną epopeją.

I tak odbył się Dzień Porteru Bałtyckiego. Piwa, które aspiruje do tego aby stać się towarem eksportowym Polski, stojącym na jednej liniii z pierogami czy papieżem. Patrząc na tę oddolną inicjatywę polskiego środowiska piwnego, porter już wchodzi na salony jako produkt najwyższej klasy, o światowej renomie. Co dalej stanie się z polskim porterem bałtyckim? Jak już każdy wie, moc jest w nim silna a przed tym jakże mrocznym stylem zdaje się stać świetlana przyszłość.