Drodzy Steemitianie :-)
Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, co czyni Was szczęśliwymi?
Czego potrzebujecie do szczęścia?
Co rozwija Wasze skrzydła, a co je podcina?
W tym poście przedstawię Wam "coś", co tracimy wskutek ograniczających myśli.
Wielu z nas mawia: "on/ona jest całym moim światem", "nie mogę żyć bez niej/niego", "jaki byłbym szczęśliwy gdybym... wygrał na loterii... dostał podwyżkę... pojechał na wakacje... poznał kogoś cudownego i wspaniałego... spłacił kredyt... kupił dom... nowy samochód... skończył studia... znalazł lepszą pracę"... itd
Nieświadomie, całkowicie nie zdając sobie z tego sprawy nakładamy sobie kajdany
i warunkujemy swoje poczucie szczęścia zewnętrznymi czynnikami, sytuacjami, czy też przebywaniem w towarzystwie określonych osób. Sami czynimy siebie niewolnikami
w swoim własnym życiu gubiąc sens wielkiej prawdy, że szczęście jest tylko w Tu i Teraz i nie musimy narzucać sobie żadnych konkretnych powodów, by je odczuwać.
Zapewne przychodzi Ci na myśl pytanie: "Co Ty piszesz czlowieku? Jak niby mam być szczęśliwy, gdy na głowie tyle spraw do ogarnięcia?" - "Ano właśnie" - odpowiadam - "porzuć zamartwianie się tym, czy tamtym". Ty zapytasz: "Tak? To kto to ogarnie, jeśli nie ja"? Odpowiadam: "Nie mówię, by nic nie robić, ale warto zauważyć, że wielu ludzi o wszystko się martwi. A to ciągłe zamartwianie się odbiera energię do działania."
Po co w kółko dręczyć się i osłabiać koncetrowaniem się na braku, to tylko może pogorszyć całą sytuację. Niech Twe myśli skupią się na rozwiązaniu, co poprowadzi Cię do działania. Stwórz wokół siebie pozytywną atmosferę, wyrzuć wszystkie śmieci, którymi są Twoje myśli skupione na tzw. problemach. Zobacz lepiej, jak wiele już masz i ciesz się tym, bo wielu nie ma nawet tego, a niejednokrotnie są bardziej szczęśliwi. Zwolnij tempo, rozejrzyj się, dostrzeż wszystko to, co piękne, co przeoczyłeś, o czym zapomniałeś, gdy zamartwiałeś się "problemami". Zobacz jaką masz cudowną żonę/męża, dzieci, przyjaciół, rodzinę, spójrz na tę cudowną przyrodę, posłuchaj szumu wiatru, śpiewu ptaka, zwróć uwagę na psa, który Cię kocha i merda ogonem ze szczęścia na Twój widok. On żyje pełnią życia, korzysta z niego, bawi się, raduje każdą chwilą - niby taki prosty, zwyczajny, bo nie rozwinięty jak człowiek, ale zawsze szczęśliwy.
Tyle miłości płynie do nas z każdej strony i niech to będzie pożywką dla naszych myśli,
a koncentracja na tym pozytywnym, zródłem naszej siły. I wnet powraca ta wrodzona radość istnienia, bo przecież zostaliśmy stworzeni w miłości, by być szczęśliwymi. I w tym stanie, gdy jesteśmy myślowo połączeni z tym pięknem, dobrem, z tym pozytywnym, wtedy to,
co kiedyś było zmartwieniem, teraz jest już tylko dla nas motywem do działania, bodźcem
do zmiany na lepsze, który w stanie spokoju doprowadzamy do rezultatu, jakiego pragniemy, bo wierzymy w swoje możliwości, wierzymy, że damy radę.
Wyznaczaj sobie cele, realizuj je, działaj. Nie pozwól, by sparaliżował Cię strach przed porażką, ponieważ nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi. I nie uzależniaj poczucia szczęścia od efektów Twoich działań. Niech sama droga do celu będzie dla Ciebie radością,
a cel uwieńczeniem sukcesu.
Jezus Chrystus powiedział: " Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam
o siebie troszczyć się będzie."
Jesteś radością, jesteś miłością, więc bądź szczęśliwy TERAZ!!!