Ostatnio się przeziębiłem i to ostro (katar, kaszel, bóle w klatce piersiowej o temperaturze nie wspomnę), wszyscy mówili idź do lekarza on ci pomoże. A co zrobiłem, nie poszedłem i zacząłem się leczyć starymi sprawdzonymi sposobami. Jakimi już piszę: czosnek na śniadanie i kolację (oczywiście z chlebkiem i masełkiem) oraz bańki (ale nie nacinane). Efekt trzy dni w łóżku i po przeziębieniu. A co by było gdybym poszedł do lekarza: najpierw czekanie w recepcji, później oczekiwanie na wizytę u lekarza (wszystko w budynku słabo ogrzewanym, a temperatura rośnie). W końcu wizyta i badanie, powiedzmy diagnoza prawidłowa i leki przepisane jak i tydzień lub dwa zwolnienia. Leki zakupione stówka poszła, ale czy zdrowie by wróciło, jasne, e tak po tygodniu lub dwóch. Czyli mam zaoszczędzony czas i pieniądze. Zgadzam się, że medycyna poczyniła ogromne postępy, ale najlepiej leczyć się po staremu. Takie jest moje zdanie.