Wczoraj późnym wieczorem dopadły mnie dreszcze i było mi zimno. Wypiłam dwie lampki wytrawnego wina dla poprawy krążenia ale tym razem nie pomogło. Trzęsłam się jak galareta.
Potem okazało się że mam stan podgorączkowy więc poszłam spać. W nocy budziłam się często, chciało mi się pić, bolały mnie kości a gorączka podniosła się do 38 stopni.
Wzięłam Ibuprom i gorączka spadła.
Rano czułam się dobrze, wypiłam kawę i zrobiłam sobie self test. Ups... wyszedł pozytywny.
Z wrażenia znowu dopadły mnie dreszcze więc wróciłam do łóżka. Podgrzewane prześcieradło ustawiłam na dwójkę, przykrylam się trzema kołdrami i dalej mną trzepało. No to myk Ibuprom chociaż miałam tylko stan podgorączkowy, 37.
Kości nadal mnie bolały ale to nie pierwszy raz. Generalnie mam obniżoną temperaturę ciała, między 34 a 36, więc nawet lekki stan podgorączkowy odczuwam bardzo intensywnie i zawsze bolą mnie wtedy kości (zwłaszcza nóg i biodra). Poza tym gorączkę mam bardzo rzadko, raz na kilka lat, więc tym bardziej pamiętam dolegliwości z nią związane.
Po południu pojechaliśmy do Apteki na Rapid test, testy robimy nadal obowiązkowo w poniedziałki i czwartki.
Pozytywny... Kwarantanna 5 dni więc zostałam w domu. Trochę telewizji, manicure i słodkie lenistwo 🙂
Czuję się dobrze, za chwilę północ a temperatura się nie podnosi, ciekawe jaka będzie noc.
Mąż na razie zdrowy...
Trzymajcie się ciepło i zdrowo 🙂