Miałem ostatnio dość długą przerwą od gier komputerowych ( pomijając krótkie sesje przy Rimworldzie lub Scythe digital edition).
Traf sprawił jednak, że na prądnicką 7 (BAza All inn ) trafiła wczoraj gigantyczna dostawa płyt muzyki,filmów,piratów,oryginałów w tym gier. Ogromnie frustrująca dostawa gdyż około 80 % pudełek z grami było pustych ( część gier pałętała się luzem w transporcie ) .
Przez tą dostawę odświeżyłem sobie tytuł w który lat temu moment pograłem Hack an slash : "Legend: hand of god" zabawny odmóżdż-acz, nie pozbawiony drobnych usterek klon diablo .
Dopełznąłem dziś do 9 poziomu łucznika/kleryka (w tym systemie trzeba wybrać 2 klasy z pięciu - co stwarza wiele ciekawych możliwości)
polski dubbing jest na poziomie ( jak słyszę głos elfki/kursora w wersji angielskiej óżnież jest lekko irytujący) ...
Trochę dziwne jest założenie fabularne - kierowanie jednego bohatera o określonym niemożliwym do zmienienia imieniu (Targon) to jednak ułatwiło kreację fabuły . Obowiązkowo jest to człowiek/mężczyzna/nowicjusz z zakonu strażników (?)
Jednakowoż zaczynam już prawie żałować zmarnowanego przed-popołudnia , więc albo gra nie jest dość atrakcyjna, albo faktycznie nastąpiła pewna ewolucja ....