Właściwie to nie do końca bo do 14 jestem w okolicach WoT (World of Tanks) , maraton zakończył się niepowodzeniem, ale dociskam ostatni dzień punktów z przepustki bitewnej, dostarczam koledze z trudem zdobyty kwas (chlebowy nie mylić z LSD) po drodze do muzeum.
Obecność drugiej osoby działa motywująco sam z siebie pewno nie zebrałbym się z domu, percepcja wystawy skarby starożytności w arsenale i pałacu czartoryskich jest dziś jakaś dziwna z mojej strony , skupiam się bardziej na gadaniu i opowiadaniu o ulubionych eksponatach koleżance, niż na oglądaniu wystaw po raz czwarty czy piąty .
Zmarzłem szczególnie w okolicach dłoni wracając - trzeba wygrzebać cieplejsze rękawiczki , no i zimowa aura najwyraźniej mnie dopada - zazwyczaj nie udaje mi się zdrzemnąć w dzień ale dziś popołudniu na parę minut mnie ścina .
Jeszcze ciekawostka która dzieliłem się na Fb w dniu urodzin H. Sienkiewicza , niespecjalnie tam doceniona ...