Piątek,piąteczek , piątunio, a dla mnie dziś to dzień jak co dzień, nawet nasza praca (ostatnio na 1/3) etatu nie wypala. Do 13 czekam w quasi-gotowości w końcu okazuje się, że działania przeniesiono na poniedziałek.
(coverowali to wczoraj w kontakcie super było :) )
Łapię jakieś dziwne natchnienie do uporządkowania biblioteczki, co też owocuje koło 17 wywiezieniem kilku pozycji (6) do Charity Shopu (ul >Wielopole) nie znajduję tam nic specjalnie ciekawego poza nową ładowarką, nadmierni martwiłem się wczoraj zgubionym kabelkiem , zamiennik wyszedł za 5 zł , no i mam kupon zniżkowy 15 % jeszcze niezrealizowany.
Czytam trochę o idei charity shopów wcześniej, wydaje się ze dotarły z UK ...
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sklep_charytatywny
Ogólnie leniwy dzień, zasiedziałem się wczoraj w kontakcie (potańcówka) i wróciłem do domu po pierwszej, przy okazji ktoś zglebił mi rower o chodnik, ale uczynny ukraiński dostawca wolta odblokował klocek hamulcowy który blokował koło (mam nauczkę żeby parkować w podwórku albo chociaż pod płotem po drugiej stronie, bo podobne sytuacje już się zdarzały ) ...