Siedzenie tak długo w noc w dniu wczorajszym daje dziś popalić.
Wstałem ostatecznie przed 11.00 , też nad ranem Bru zajrzał do pokoju z zapytaniem gdzie są kluczyki do auta (mówiłem mu coś o tym kiedy przyjechał z Wrocławia ale najwyraźniej mało precyzyjnie).
zakamarki fotela no.1
ostatecznie nie mam wyjścia - sprzątam trochę - raczej chaotycznie - duża przestrzeń ma to do siebie ze nie idzie "całej kuwety" ogarnąć na raz wiec albo się po chwili odpuszcza albo przerzuca bałagan z pomieszczenia do pomieszczenia.
Tak czy inaczej jednym z większych sukcesów dnia dzisiejszego jest odkrycie sekretnej piaskownicy pod dywanem w sypialni (podejrzewam że egipski piasek z wyjazdów mógłby mieć w niej swój udział - ale to tylko teoria).
tak to mniej więcej wyglądało
A zaś na poważnie - włączyłem niszczarkę dokumentów i o dziwo działa - stoi tu sobie spokojnie od prawie dwóch lat na ile pamiętam - po warstwie kurzu na spodzie i modelu podejrzewam, że ma już swoje lata - przepuściłem tylną okładkę magazynu pokładowego (gazetka z kolei dolnośląskich) i wszystko git - teraz tylko przejrzeć dokumenty które do niszczarki które nie - skłonienie do tego T. będzie karkołomne (?)) .
Tak na serio nie wiem na cholerę komukolwiek niszczarki (szczególnie nie używane) kiedyś już zgłaszałem wątpliwość do użyteczności tejże i usłyszałem że ktoś kiedyś Iwonce odniósł ważne dokumenty, które poszły do tradycyjnego śmietnika nie pogryzione
ale w naszych warunkach rozpalenie ogniska a nawet pieca na parterze nie jest czymś trudnym (kiedy nie pada)
mniejszym sukces to przerzucenie kilku gb zdjęć z komórki na PC - niby rutyna - ale konieczna bo było już przepełnienie takie, że nawet obrazki z whatssupa się nie chciały otwierać.
No i poszedłem do najbliższego sklepu balansującego na krawędzi upadku pawilonu spożywczego gdzie powierzchnia jest trzy raz większa niż potrzeba - przyniosłem wodę, dwie zerówki (po złociszu), pomidorka i bułki, energetyka wypiłem w mig - dziś faktycznie snuję się jak zombie (ale przyczyna jest jawna).
Nie lubię pisać o sprzątaniu na hivie - kiedyś mamuśka miała o to pretensje - co było o tyle cenną lekcja że okazało się że wrzuconych treści i zdjęć nie da się całkiem usuwać.
Ale dziś myśli i słowa płyną chaotycznie - czas odpocząć.
Project Zomboid - to cudowna gra warto było zarwać kawał nocy . (straciłem od tego momentu 2-3 kolejne postaci) :D