Pracując zazwyczaj czuję się trochę jak na przysłowiowej katordze (lub raczej jak w więźniu). Większość czasu swojego życia wolałem z rozmysłu (oraz inspiracji znajomego barda z Gór - Karola Płudowskiego) być wolnym człowiekiem - panem swojego czasu - co oczywiście odbiło się wieloma życiowymi komplikacjami.
Złoty środek - coś pomiędzy 250-260 roboczogodzin / miesięcznie tyrając jako ochroniarz w sklepie spożywczym w ciulowej firmie Solid - a paroma godzinami fuch i kombinacji w tygodniu jest zapewne czymś co mimo wielu przeszkód byłoby czymś obecnie potrzebnym w moim życiu, cóż w dużym mieście którym jest Kraków i w dobie internetowego przepływu informacji i ogłoszeń jest naprowadzę wiele możliwości ...
Niestety efektem nadmiernie energicznej porannej aktywności w ramach dzisiejszej pracy wyburzeniowo - rozbiórkowo - porządkowej było zamiast wykazania się przed kierownikiem zmiany - przecedzenie łbem w metrowe podproże pod sprzątanymi schodkami piwnicznymi, uczucie szoku i walnięcia tak mocnego że zaczyna kłóć w lewym barku jest czymś co do tej pory chyba mi się nie przydarzyło - przyszły tydzień pokarze czy konieczna będzie konsultacja lekarska - mam nadzieję że nie - zresztą na szczęście bejsbolówka i włosy minimalnie zamortyzowały impet uderzenia.
Jak radził mi kolega K. Dred w wolnym czasie chyba faktycznie trzeba będzie spróbować podnieść kwalifikacje, na szczęście też z osoby nie posiadającej wielu kontaktów społecznych - dotarłem do etapu kiedy kilku znajomych co jakiś czas zarzuca mnie mniej lub bardziej konkretnymi informacjami i różnorakich zajeciach (mniejsza z tym że sporo z tych ofert jest naprawdę mglistych i od czapy) ,,,, mój budzik zadzwoni za niecale siedem godzin, a piątek to ostatni dzień który trzeba przemeczyć by dotrwać weekendu . dobranoc ! :)
ENGLISH
Working usually makes me feel a little bit like in the proverbial Katorga
https://en.wikipedia.org/wiki/Katorga
(polish proverb) (or rather like in jail). Most of my life I preferred to be a free man (inspired by my friend from the mountains - Karol Pludowski) - which of course resulted in many complications.
The golden mean - something between 250-260 man-hours / month working as a security guard in a grocery store in a lame company Solid - and a few hours of fuchsia and combinations during the week is probably something that, despite many obstacles, would be currently needed in my life, well, in a large city which is Krakow and in the era of Internet information and advertisements there are many possibilities ...
Unfortunately, the effect of over-energetic morning activity in the framework of today's demolition-demolition-cleaning work was instead of showing off in front of the shift manager - I threw my head through a meter under the basement stairs being cleaned, The feeling of shock and being hit so hard that it starts to hurt my left shoulder is something that has never happened to me before - next week will show whether I will need a medical consultation - I hope not - fortunately my baseball cap and hair minimally cushioned the impact.
As my friend K. advised me. Dred advised me in my spare time I will have to try to improve my qualifications, fortunately also from a person who does not have many social contacts - I have reached the stage when a few acquaintances from time to time accuse me of more or less specific information and various jobs (never mind that many of these offers are really vague and out of the blue) ,,,, my alarm clock will ring in less than seven hours, and Friday is the last day which has to be worked through to get to the weekend . good night ! :)
Translated with www.DeepL.com/Translator (free version)