Od lat moja prywatna/życiowa filozofia zmierza w stronę minimalizmu. Wczorajszy eksperyment z powiększeniem ilości RAMu w wysłużonym PC'cie bardzo poprawił mi morale.
Niestety dziś odbił się czkawką, komputer wyłączyłem około 00:30 , rano (no dobra po 13;30) odpaliłem przegladarki, standardowo fb , peakd i Rimworld - po chwili jednak zaskoczył mnie neibiesk iekran zgłaszający błąd ze smutnym emotikonem ;( i niejasnąinformacją że cośjest nie tak - po restarcie komputer nie widział monitora aż wstał za którymśrazem - myślałem że jest ok - poszedłem pobiegać i poćiwczyć na siłowni na powietrzu - po powrocie słuchawki - a właściwie wejście głosników zgłaszało na listwie że go nie widać a po ruszeniu stacji dysków - błąd się powtórzył i nie ustępował.
Po kilku godzinach nerwowej grzebaniny - okazało się że obniżenie ilości ramu do 2 (wypięcie nowych kości) jest rozwiązaniem.
Być może potrzebny nowy zasilacz lub kondensatory na tymże - chwilowo żegnaj modernizacjo.
Bardzo nie lubię takich sytuacji - kilka lat temu pewno rzucałbym mięsem i czym popadnie i wściekał się / rozpaczał - teraz po prostu rozważałem zakup nowego -używanego komputera - do czego i tak stopniowo zmierzam.
Jest tłusty czwartek - zjadłem paczki trzy. Przerobiłem freegańskie pieczarki na pieczarki jadalne.
Miałem o tym nie pisać ale co tam - pierwsze na co zwróciłem uwagę przed newsami na Onecie - to smsy od koleżanki o demonstracji pod konsulatem rosyjskim na placu biskupim - nie sadziłem jednak że inwazja się zaczęła, cóż można tylko współczuć Ukraińcom - ew. wyrabiać paszport amerykański...