Bardzo niewyspany ruszam na umówione spotkanie z kolegą by zgłosić się do wolontariatu na dworcu głównym w Krakowie (pomoc Ukraińcom rzecz jasna) po kilku minutach rozmowy okazuje się, że wypada jednak zgłaszać się przez formularz ZHP , więc działania zajmują nam kilka minut by dojść na miejsce i dopytać o szczegóły ...
<DLA NIECZYTAJĄCYCH DO KOŃCA i TAK SIĘ ZAPISAŁEM parę chwil temu>
https://zhp.pl/2022/wolontariusze-poszukiwani-pomoz-na-sluzbie
po prawie dwugodzinnym więc okienku, trafiamy do
zafascynowany coraz bardziej tą przestrzenią nie doczytałem szczegółów wydarzenia - myślałem, że chodzi o koncert na misach tybetańskich wyszło na to, że były to regularne zajęcia jogi (prowadzone przez Artema z Ukrainy, z których datki miały być przekazane na pomoc tejże).
Moje trzecie w życiu podejście do tematu, pierwszy raz naprawdę udane.
Poza tym dzień upłynął pod znaczącym cieniem powieści Cormaca McCarthego "Droga" omawianej przez BookClub w
wczoraj odświeżyłem sobie około 60-70 % fabuły (mogłem spokojnie całość i tak mecząc się bezsennością ).
Przyjąłem błędne założenie że autor dedykował ją ojcu - dedykacja jest dla syna.
Mam problem z tą pozycją, pomijając fakt, że jest depresyjna jak ostatnie tygodnie na wschodzie.
Oś fabuły stanowią starania ojca o dobro dziecka i ocalenie go w post-apokaliptycznym świecie, oraz ocalenie być może resztek człowieczeństwa.
Powieść jest mocna i brutalna, szczegóły pomysłu i genezę przybliża Wikipedia
https://pl.wikipedia.org/wiki/Droga_(powie%C5%9B%C4%87)
Wydaje mi się, że wejdzie pewnie do grona moich dwudziestu ulubionych (może warto ją będzie kiedyś przeczytać na spokojnie zamiast odsłuchiwać grając w WoT) zaś wielowątkowość dyskusji i różnica opinii
Dla mnie temat jest osobiście trudny, kiedy rzutuję na niego swoją własną skomplikowana relację z ojcem (lub ostatecznie jej brak) możliwe jednak że internety nie są miejscem na tak ekshibicjonistyczne wypowiadanie się.
Pozytywnym akcentem był transport darów (w kierunku lwowskiego sierocińca) , spontaniczna wizyta kolegi programisty z Ukrainy w kbk widzącego ekran na biskupiej.
Ogólnie po wczorajszym męczącym piątku (przesiedzianym zresztą w domu) skwitowanym prawie bezsenną nocą, był to bardzo dobry, na dodatek wreszcie śłoneczny dzień.
Poza tym zapisałem się - wstępnie na trzy dni wolontariatu wt-czw po około 6 h i czekam na maila.