Dzień, który wypełniłby w moim odczuciu tydzień i i tak nie starczyłoby czasu w tym tygodniu. W soboty z reguły działam przy klarowaniu i układaniu zbioru książek w bazie All Inn (Prądnicka 7) eco-swap, książkodzielnia.
Tym razem jednak zastałem rewolucję i galopujący pucz (nie przesadzam tu zbytnio) , trudno to jednak opisać bez wdawania się w wewnętrzne sprawy fundacji,powiem tylko idą spore zmiany, wygląda na to że usprawnienia, ale nieoczekiwanie i w formie która budzi pewną moją ostrożność . Tak czy inaczej cztery godziny spędziłem tym razem na słuchaniu i chwilami gadaniu nie na pracy.
Co lepsze czekało mnie potem jeszcze bardziej skomplikowane spotkanie z podobnego zakresu. Omawianie finansów i zarządu (właściwie na ochotnika zgłosiły się trzy osoby nowego, bo stary istniał tylko siłą rozpędu i w 2/3 był poza Krakowem) ośrodka na Koletek. Spodziewałem się, że będzie trudniej i choć mój wkład był znikomy to przepływ informacji się przydał. (wracam o ile się uda do studiowania tekstu "Cennej Wazy: na zoomie jakoś urwał mi się z rok - pól roku temu kontakt z grupą - więc przekazałem koledze Węgrowi maila by dołączyć znów . No i spotkałem kilku kolegów których od lat nie widziałem (albo widziałem online tylko ) przed 18 dostałem sms a z prośbą o spotkanie w GK. Niestety po początkowej radości wniknęły z tego raczej dramy problemy i bezsensowne piętrowe nieporozumienie.
Przyjąłem więc będąc w okolicy sprawdzoną strategię bunkrowanie się w gdzie trwał turniej (rozgrzewka do turnieju? ) briszkota.
Ostatecznie jednak dołączył kolega Robert, gdy dopiliśmy herbatę ruszyliśmy w stronę pirackiej parapetówki - jak przewidywałem on wszedł, mnie bosman zablokował w drzwiach wejściowych (mimo to i przynajmniej przekazałem kilka groszy na ratowanie domknięcia sezonu okrętów) i tylko lekko rozgoryczony doturlałem się na "festNoz urodzinowy 7my " czyli potańcówkę tańców różnych (raczej historycznych ) w Cafe Szafe - było warto , nie dość że prowadzą to znajomi to morale wzrosło mi o parę punktów - mimo że dotarłem na jakieś ostatnie 4 tańce .
( Fest-noz (dosł. z bretońskiego „zabawa nocna”) – tradycyjna zabawa taneczna w Bretanii oparta na tradycyjnych, zbiorowych tańcach w towarzystwie śpiewu i muzyki instrumentalnej.)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fest-noz
Dalej wahając się trochę ( było kilka minut po 22 ) ruszyłem znów do . licząc się z tym że wypiję szybką herbatę i ruszę do domu - była to jednak pewna pomyłka w przewidywaniu, tym lepiej ! (dodatkowo zdegustowałem dwa nowe rodzaje tabaki)
WCIĄŻ WRZUCAM ZALEGŁE ZDJĘCIA tu człowiek koza grający kiedyś na ulicy Grodzkiej (standardy klasyki klawiszowej, nie mój ulubiony gatunek muzyki, ale przebranie świetne) i dwa przypadkowe zdjęcia z Kontaktu