Jakoś znów nie mogłem długo zasnąć, drugi dzień suplementuję melatoninę, przyjaciółka przez którą wpadłem na ten pomysł twierdzi że działa ona od razu, ale ulotka że nawet po 2 tygodniach.
Może po prostu Kompania Braci weszła za ciężko (odcinki 5-6 , 6 "Bastogne" jest nawej jak na ten serial cieżki (oddział bez sprzętu i zaopatrzenia ledwo się trzyma na skraju zimowych Ardenów, na dodatek tym razem jest narracja z punktu widzenia sanitariusza, a nie zwykłego trepa).
Tak czy inaczej po kilku, około (4?) , h snu budzi nas waleniem do drzwi o ósmej kominiarz sprawdzający szczelność instalacji - ot taki noworoczny zwyczaj . No i do tego remont mieszkania sąsiadki (czy po sąsiadce, bo sprzedała) robotnicy jakby za punkt honoru czynią sobie pohałasować flexem czy innym młotem pneumatycznym miedzy 8-9 rano, potem z reguły jest ciszej, zresztą przez święta nawet o nich zapomniałem, wrócili po 2-3 tyg. przerwie, niestety.
Robię sałatki z nadmiaru paczkowanej zieleniny - wyszło trochę dziwnie - ale coś z nią trzeba zrobić, przepisu a tym bardziej zdjęć nie będzie dopóki nie dopracuję lepszego składu.
w końcu kolo 15 udała się około godzinna przebieżka korzystając z tego że w Krakowie jest jakby parę stopni cieplej, ulubiona trasa wzdłuż Białuchy, tym razem trochę przedłużona - z powodu miniquestu. - Właściwy powrót już z większym obciążeniem raczej szybkim marszem. Celowo tym razem zrezygnowałem z roweru żeby sprawdzić na ile dam radę się rozruszać.
a skoro taka aura zimowa to może by tak zimowa piosenka ( i nie będzie to memiczne "tuputup-po-śniegu )...
Sukcesem dnia jest wysłanie wreszcie umowy (tzw ankiety ) do RGIS , czekała na kilka wątpliwości które chciałem wyjaśnić, a może po prostu się zawahałem. Kolega, który mnie namówił inwentaryzuje do nowego roku Włochy (cokolwiek mu zazdroszczę).
Udało się też przeczytać kilka stron książki (czytam od nowa, bo zrobiłem zbyt długą przerwę w lekturze a temat nader ważki) .
Ale właściwie większość dnia wsiąkam absolutnie w rozwój bazy w Rimworldzie - ulubionej grze niezależnej tzw Indie, kto nie grał ten nie zrozumie.
ONET ciągle spamuje mnie jakimiś piłkarskimi newsami, których nie chcę rozumieć, ale przynajmniej dają materiał do memów ...
więc tak pisze o niczym z grubsza bo nic się nie dzieje, stanprzejściowy niestety żeby nie posługiwać się bardziej hermetyczną frazeologią ...