Dalej odkrywam rewelacyjnego amerykańskiego folkmana Charliego Parra (wygrzebany ze składanki Smithsonian Institute).
Zacząłem kolejną postać w grze Valheim nazywa się "Blue Tooth", imiona mają tu jednak funkcję czysto kosmetyczną, uznałem że odzyskanie sprzętu wczorajszej postaci graniczy z niemożliwością - prościej było zacząć od nowa - także chciałem rozlosować ciekawszą mapę - udało się - jest aż nazbyt górzysta - obszar zimowy który rok temu odkryłem po ponad tygodniu - na innym chyba kontynencie - jest w świecie "MIDARD" dostępny właściwie od razu.
Nie wiem co tak bardzo wciąga w Valheimie , ale coś w sobie ma - mimo mozolnego grindu i zabawy w ulepszanie sprzętu non stop - dawno nie czułem nie zapeszając takiego flowu w żadnej grze .
Drobne zmiany i nowe przedmioty cieszą, choć po takim okresie czasu powinno być ich 10 x wiecej.
W przerwach dziubię po kilka kartek książkę z nieocenionego wydawnictwa "A" -
"Kobiety mądrości" Tsultrim Allione - po przeczytaniu pierwszej biografii (Nangsy Obum) wróciłem do wstępu ...