Bardzo dużo nieoczekiwanych spotkań towarzyskich przydarza się ostatnio.
Tak jak w sobotę kiedy nagle przez moment czułem się w miniaturowym oku towarzyskiego cyklonu kiedy nieoczekiwanie pięcioro znajomych (licząc współmieszkańca,dotarło do Bazy All Inn / książko-dzielni na Prądnickiej 7) z której to grupy w czworo odwiedziliśmy .
Początek dnia był ciężki trudno było odzyskać zostawioną ładowarkę do telefonu (odebrałem ją o 18:30 a bez telefonu jak bez reki kiedy planuje się z kimś spotkac i choćby potrzebuje zrobić internetowy hotspot, także konieczne było odpalenia zapasowego roweru po niedzieli kiedy zeszło powietrze z przedniej dętki , jakoś to wszystko się jednak w miarę udało ) ...
Tym razem, w poniedziałek, kolega Grzesiek był inicjatorem nocnego wyjścia 1 XI na cmentarz Rakowicki - paradoks polega na tym, że większość uczestników wyprawy zebrała się wokół nas - (tzn w mieszkaniu kolegi Konrada na Dietla ) a samego Grega spotkaliśmy dopiero na wejściu na Rakowice - dotarł ostatni . My zaś pojechaliśmy rowerową karawaną . Niestety kolega który był gospodarzem Dred - poczuł się w momencie wyjazdu bardzo źle i z przyczyn zdrowotnych został w domu ( co było nagłe i niepokojące , ale chyba na szczęście krótkotrwałe ).
Czekając na uczestników słuchaliśmy Hioba Dylana i oglądaliśmy animowaną Rodzinę Adamsów oraz trailer Barbarelli o którym to filmie Robert przypomniał mi w kbk
Dotarliśmy około godziny 23 pod wejście cmentarza, koleżanki jednak potrzebowały chwili prywatnej rozmowy na ławce - i dobrze bo w tym czasie dołączył piechotą pomysłodawca wyjścia Greg, dalej spacerowaliśmy po cmentarzu podziwiając oświetlenie i rozmawiając - czemu nie przeszkodził lekki chwilowy deszcz - było dość ciepło wyjątkowo jak na ta porę roku, w końcu zatrzymaliśmy się na jakiejś ławce konsumując cydr, wino i ptasie mleczko (herbata niestety już mi się skończyła ) spotkaliśmy trzech gdańszczan szukających grobu Wodeckiego (mieli idealną wczesnometalową stylówę wąsy i pióra(włosy) oraz strój jak wcześni metale z lat 80-tych) - dotarliśmy do niego za nimi - dalej odwiedzając groby Marka Grechuty i księdza Andrzeja Szpaka
https://deon.pl/kosciol/zmarl-ks-andrzej-szpak-legendarny-duszpasterz-hipisow,458927
dziś niestety pogoda utrudniła (przynajmniej nam ) wyjście do muzeum czartoryskich - ale cieszę się na wieczorny koncert w PAONIE Aldarona