Dość ciężka sytuacja wzięła mnie wczoraj z zaskoczenia koło południa.
Próbowałem zebrać energię do działań porządków itp po ciągu bardzo mało sennych nocy z czego ostatnia była najgorsza, ale rozmowa telefoniczna rozwaliła mi spokój i ogólna sytuację bardzo mocno.
W końcu po wielu wymyślonych potencjalnych rozwiązaniach, dalej w stanie konsternacji postanowiłem zasięgnąć rady kolegi.
Życie jak to życie dalej toczyło się stopniowo ze swoimi blaskami i cieniami, rozdałem przy okazji zaległe dziwne kabarety a4 wydane chyba w 2006 w formie papierowej głównie po ukraińsku z kilkoma nawet rysunkami A. Mleczki chciałem uwolnić od nich p[przestrzeń książko-dzielni już od dawna, po przejażdżce z WB nad Wisłę gdzie jednostki zbójów rzecznych cumują pod klasztorem na Salwatorze, zajrzawszy do antykwariatu na moment zmierzaliśmy w stronę galerii krakowskiej, ja właściwie bez celu - kumpel po kocią karmę i jakieś drobiazgi, zajrzeliśmy do arteteki (biblioteka komiksów filmów i wielu dóbr na Szujskiego) musiałem oddać ostatnią cześć Obcego (Ridley Scot) "Covenant" nieobejrzane, komiks Promethea vol1 (Alan Moore) prześwietna lektura, z której jednak pełnej recenzji nie zdążyłem napisać i film rosyjski o Admirale Kołczaku, o którym kiedyś wspominałem (właściwie serial sklejony zręcznie w film) wchodziliśmy gdy rzuciłem okiem w lewo gdzie kiedyś był jakiś hipsterski bar, sporo ludzi zaciekawiło mnie więc gapiłem się moment - aż pewna pani po 40ce bardzo serdecznie zaprosiła nas do dołączenia się do rautu. Oddałem na piętrze filmy itp i trafiliśmy na najlepszy (kulinarnie) wernisaż w moim życiu.
Pomijając dwa rodzaje lemoniady i wina było mnóstwo przekąsek i catering naprawdę ciekawy. Nie wchodząc w szczegóły dowiedziałem się że jest to wydarzenie towarzyszące projekcji filmu autorskiego w ramach festiwalu Off Camera.
https://offcamera.pl/type/movie
z trudem odnajduję że chodziło o film "WIAROŁOM" po poznaniu reżysera i tak dobrym poczęstunku chyba będę musiał go kiedyś obejrzeć :)
https://pisf.pl/aktualnosci/swiatowa-premiera-filmu-wiarolom-na-festiwalu-w-bangladeszu/
dalej dzień/życie potoczyło się z dużą ilością za-wichrowań i zamieszania, ale takie drobiazgi jak ten wernisaż jakoś częściowo uratowały dzień.
po dwudziestej w trwała rocznica/obchody trzeciego powstania śląskiego - co było też bardzo dobrym akcentem tego dnia ...
starsze wykonanie jednego z utworów :
ostatecznie wśród deformującego z lekka rzeczywistość deszczu dotarłem rowerem do domu po 22 i wreszcie udało się odespać ostatnie dni ...
ENNGLISH (autotranslation)
A rather difficult situation took me by surprise yesterday around noon.
I was trying to muster up the energy to do some housekeeping etc after a string of very sleepless nights, the last one being the worst, but a phone call shattered my composure and the overall situation badly.
Eventually after thinking of many potential solutions, still in a state of consternation I decided to seek advice from a friend.
Life as life goes on gradually with its glitters and shadows, I gave away the backlog of strange a4 cabarets published in 2006 in paper form mainly in Ukrainian with some drawings by A. Mleczko. Mleczko I wanted to free the bookshop space from them for a long time, after a ride with WB to the Vistula river where units of river robbers moor near the monastery in Salwator, having looked in an antique shop for a moment we headed towards the Krakow gallery, I was actually aimless - my buddy to get some cat food and trinkets, we looked in the arteteka (library of comic books, movies and many other goods on Szujskiego Street) I had to give the last part of Alien (Ridley Scot) "Covenant" unwatched, Promethea vol1 (Alan Moore) comic book is a great read, but I didn't manage to write a full review of it and the Russian film about Admiral Kolchak, which I once mentioned (actually a series cleverly pieced together into a film) We were entering when I glanced to the left where there used to be a hipster bar, a lot of people interested in me so I stared for a moment - until a lady in her 40s very cordially invited us to join the raut. I handed over the films etc on the floor and we ended up at the best (culinary) opening of my life.
Aside from two kinds of lemonade and wine there were plenty of snacks and the catering was really interesting. Without going into details I found out that this is an accompanying event to the author's film screening as part of the Off Camera festival.
https://offcamera.pl/type/movie
I'm struggling to find out that it was about the film "BELIEVERS" after meeting the director and such good food I guess I'll have to watch it sometime :)
https://pisf.pl/aktualnosci/swiatowa-premiera-filmu-wiarolom-na-festiwalu-w-bangladeszu/
the rest of the day/life went on with a lot of ups and downs, but little things like this vernissage somehow partially saved the day.
after 8 p.m. the anniversary of the third Silesian Uprising was celebrated in - which was also a very good accent of the day ...
older performance of one of the songs :
finally, among the rain deforming the reality a bit, I reached home by bike after 10 pm and finally managed to sleep off the last days sleep ...
Translated with www.DeepL.com/Translator (free version)