PEAKD/HIVE służące mi bardziej jako prywatny dziennik (choć wydaje mi się przy tym, że niemal telepatycznie informacja, którą się dziele dociera do polskiej społeczności blockchain) zaniedbałem ostatnio z powodu braku czasu, nadmiaru wydarzeń i pracy (niestety) oraz niedzielnego deficytu internetów.
w czwartek po drugim dniu pracy na anty-budowie trafiłem na jam session do "kontaktu" niestety było tak świetnie, że zasiedziałem się do autobusu o pierwszej w nocy - którym wracałem w dużym ścisku z powodu awarii roweru
w piątek próbowałem skleić dwa interesujące mnie wydarzenia w jedno - co wyszło ciut kulawo ...
Po trzech dniach chwilowej - nowej fuchy / pracy (wyburzenia-Ślask) w ramach Nocy Muzeów w zwiedziłem muzeum Fuszerki i złodziejstwa (nader ciekawa ekspozycja i happening), zagrałem w NEOGOMOKU, po czym po północy dotarlem po chwili poszukiwań na piracko-flisackie okręty, przez co niestety uciekłą mi ciekawsza część jam session - przenocowałem na nich czeho nie robiłem od zeszłego lata - w sobotę prawie udało mi się przeczytać "Solaris" Lema (prawie czyli do połowy) - o 19 książka ta była tematem dyskusji Bookclubu - frekwencja, którego poprawia się z miesiąca na miesiąc.
kilka dni wcześniej byłem świadkiem rabunku ulicznego (niczym nie wyróżniająca się kobieta schyliła się przykucając i udając ze wrzuca bardowi ulicznemu pieniążka do futerału przywłaszczyła jakiegoś drobniaka ) ...
pracujemy z jednym kolegą spod Lwowa - przez co przypomniał mi się ciekawy projekt folkowy (Chorea Kozacka) ...
chorea – taniec modny w XVI i XVII wieku, głównie chodzony, w rytmie parzystym (?!?!)...
ogólnie więc mój wolny czas dzielę między yerbe/herbatę w KBK a okrętami ( w niedzielę poznałem "Niebieską ostrygę" nową - niestety już nie drewnianą jednostkę Marcina "Lizaka" - którego wiekową krypę (Wiktora) wykończyła ostatnia zima ) ...
doczytałem też kilka rozdziałów drugiego tomu "Promethei" komiksu A. Moorea nader barwna acz hermetyczna lektura