Minęły dwa lata, czyli cała wieczność. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie patrząc na dzisiejszy Steem. Sytuacja jak w grze komputerowej. Jedna godzina niczym jeden dzień. Bo ileż to się działo przez te dwa lata! Szkoda, że nikt nie spisywał kroniki z tych wszystkich wojen flagowych i dram. I choć było to trochę męczące, to mimo wszystko wprowadzało pewien koloryt. Te setki komentarzy i długie dyskusje na Steem Chat'cie. Aż chce się powiedzieć: "kiedyś to było". Sęk w tym, że to "kiedyś" to nie tak długi okres czasu...
Steem się zmienił. Zresztą zmienia się ciągle, bo jedni odchodzą, inni przychodzą. Rozmawiałem ostatnio z 'em (on też założył konto dokładnie 2 lata temu). Stwierdził, że nigdy nie odszedł ze Steema. Chciałbym wierzyć, że stara gwardia tylko śpi i kiedyś wróci. Obawiam się jednak, że może być inaczej. Wielu z tych, których artykuły czytało się 2 lata temu, z którymi dyskutowało się w komentarzach, już nigdy nic nie napisze na Steemie. Słowa pożegnania opublikowali tylko nieliczni. Cóż, takie życie. Jak w piosence: "nic nie może przecież wiecznie trwać..."
Sam pewno bym się pożegnał. Zwłaszcza teraz, gdy przerwana została moja prawie dwuletnia seria codziennego publikowania. Cóż, to było dla mnie niczym gra, którą przegrałem. Nowej zaczynać nie chcę... Ale pożegnania nie będzie. Zbyt wiele zawdzięczam Steemowi. I nie chodzi tu bynajmniej o "eurogąbki", których wartość przez ostatni rok znacznie spadła i obecnie wszystkie wpływy z tych dwóch lat mógłbym przebić wypłatą z dwóch miesięcy "normalnej" pracy.
Reward pool.
Nie ukrywam, że zbieranie tokenów motywuje. Nie jest jednak celem samym w sobie. O wiele ważniejszy jest efekt. I tak oto dzięki Steemowi napisałem całkiem sporo artykułów, które w innych warunkach nigdy by nie powstały. Co więcej - w wielu przypadkach przelanie swoich myśli na ekran prowadziło do jeszcze głębszych refleksji i nowych pomysłów. Nie jest tajemnicą, że gdyby nie Steem nie było by dziś nowego systemu Królestwa Bez Kresu. Pokładam w nim ogromne nadzieje. Zdaje się być rozwiązaniem wielu problemów, z którymi KBK borykało się w Rzeszowie. Czy tak będzie, przekonamy się po remoncie, w którym zresztą Steem też ma swój udział.
Oczywiście lista korzyści jest dużo dłuższa. Wspomnę jeszcze tylko o jednej. Zdjęcia. Wrzucałem ich sporo w ostatnich miesiącach. Wiele z nich - zwłaszcza te z Tarnowa - było robionych specjalnie z myślą o Steemie. Kilka razy wychodziłem na miasto tylko w tym celu. Dzięki temu mam teraz całkiem sporą bazę fotografii z Damaszku Europy. Od stycznia będzie ona dla mnie bezcenna, bo przenoszę się do Krakowa i tarnowskie spacery z aparatem przejdą do historii. Zresztą to zawsze była dla mnie najmocniejsza strona Steema - pobudzanie aktywności. Szkoda tylko, że stopień ogólnego pobudzenia na platformie jest wprost proporcjonalny do ceny tokenu...