Dokładnie 4 lata temu, 15 grudnia AD 2017 o godzinie 09:15 (konkretnie w 12 sekundzie), powstało moje konto o numerze 498177. 12 godzin później opublikowałem swój pierwszy wpis. Maszyna ruszyła i chyba jest to jakieś perpetuum mobile, bo jakimś cudem kręci się po dziś dzień. Choć oczywiście nie jest to to samo kręcenie, co w 2017 roku. Sporo zmieniło się od tamtego czasu (włącznie z blockchainem). Każdy rok był inny. Ludzie pojawiali się i znikali. Jak w życiu.
Zakładanie kont na początku 2018 roku, olej na płótnie.
Dla mnie Hive stał się jednym ze stałych elementów - codzienną rutyną, która pozwala mi śledzić upływ czasu. Nic nie będzie zapomniane, wszystko zostało zapisane - mógłby powiedzieć Hern Myśliwy z serialu mojego dzieciństwa. Cóż, blockchainowe wpisy już wiele razy wypełniały dziury w mojej pamięci. Dlatego wciąż piszę.
Oczywiście wymiar merkantylny jest też ważny. Od tego zresztą zwykle zaczyna się zainteresowanie blockchainem. A Hive jest wg mnie jednym z najlepszych narzędzi fundraisingu. Trzeba być tylko konsekwentnym i cierpliwym. Rok temu HIVE był po 12 centów. 20 dni temu był po 3 dolary. Co będzie za rok? Nie wiem, ale jestem spokojny. Cóż, 4 lata minęły - trochę jak wieczność, ale mam nieodparte wrażenie, że to dopiero początek...
PS. Przy okazji przypominam o Hiveparty w KBK o 17.00.