lubi Stryjeńską. Lubi to za mało powiedziane. Ona ją uwielbia. A zatem jak tylko się dowiedziała, że Muzeum Okręgowe w Tarnowie ma jej prace (w liczbie 33), to postanowiła je zobaczyć. Zresztą oprócz Stryjeńskiej w Tarnowie jest też ponoć Grottger, Brandt, Chełmoński, Wyczółkowski, Malczewski, Axentowicz, Hoffman. I ktoś tam jeszcze.
Idziemy więc na Rynek. Słyszałem kiedyś, że w Ratuszu są jakieś obrazy. No to zaczynamy od Ratusza.
-Czy mają Państwo wystawę obrazów Stryjeńskiej? - pytam.
-Nie. Tylko portrety sarmackie. W innym budynku są obrazy.
Idziemy do budynku głównego.
-Czy mają Państwo wystawę obrazów Stryjeńskiej?
-Nie, tu nie. Pod trójką są obrazy.
Idziemy więc do gmachu na Rynek 3.
-Czy mają Państwo wystawę obrazów Stryjeńskiej?
-Nie. Tylko Mariana Kołodziejczyka.
-A Malczewski?
-Nie.
-Axentowicz?
-Nie.
-Brandt?
-Nie. Tylko Kołodziejczyka pokazujemy.
To był grudzień 2016.
Na szczęście dwa miesiące później prace Stryjeńskiej wystawiono w galerii na dworcu Damaszku Europy. Zajrzeliśmy tam z . Było wiele radości...
Pierwszy od lewej: Dziecko wyglądające na świat.
Zima. Kolędnicy z gwiazdą.
Zabawa wiejska.
Święty Kazimierz Królewicz.
Święta Rodzina.
Zwiastowanie.
Po prawej: Żniwiarze.
A w kwietniu prace znów wróciły do magazynu...
Zobacz także: Kościoły na końcu drogi