Wybrałem się wczoraj do Krakowa. Pociągiem. A konkretnie pociągiem TLK, których unikam jak ognia i korzystam tylko wtedy, gdy nie ma innej możliwości. Jadąc ułożyłem sobie nawet w głowie cały artykuł. Że to jakieś nieporozumienie. Że nazwa "Tanie Linie Kolejowe" to kłamstwo grubymi nićmi szyte. Że w tej samej cenie mogę dojechać z Rzeszowa do Krakowa pociągiem Intercity. Z tą jednak różnicą, że IC jedzie nieco szybciej i ma gniazdka elektryczne. A nawet osiągnięcie najnowszej techniki, czyli klimatyzację. A TLK ma tylko stary tabor bez starWARSa, bez klimy, w którym nie można otworzyć okien, chyba że młotkiem. Nawet Regio mają lepsze pociągi. Lepsze i z tańszymi biletami. Przynajmniej na trasie Rzeszów - Kraków...
No i taki artykuł chciałem napisać zainspirowany wczorajszą jazdą. Okazuje się jednak, że w PKP nie brakuje śmieszków i jakiś czas temu, pod osłoną nocy, zmienili nazwę. Teraz nie ma już "Tanich Linii Kolejowych". Są "Twoje Linie Kolejowe". No i w efekcie nikt nie może się przyczepić do ceny. Wciąż jednak dyskusyjna pozostaje kwestia zasadności słowa "twoje".
Moje na pewno nie.
Pociąg oczywiście przyjechał do Krakowa spóźniony. Ale czy kogoś to w ogóle dziwi? Mnie nie. Zresztą od jakiegoś czasu stosuję zasadę domniemania spóźnienia i zwykle wybieram pociąg wcześniejszy od tego, który bym wybrał gdybym zasady domniemania spóźnienia nie stosował. Jeden prosty sposób. Dzięki temu nie spóźniam się, mimo iż spóźniają się pociągi.
A tymczasem kilka zdjęć, które zrobiłem czekając na powrotne (opóźnione) IC:
Collegium Maius. Okno z Intermarium, ale pod innym kątem.
Inne okno. Też Collegium Maius.
Meetup steemitowy w Starym Porcie.
Ważna wiadomość.
Sukiennice. Drzwi z Intermarium, ale pod innym kątem.
Madonna za kratami.
I jeszcze jedno okno.
Teatr.
Artykuł napisany w ramach tematu drugiego 46. edycji Tematów Tygodnia.
Zobacz także: Stryjeńska w Tarnowie