Dziś zrobiłem pierwszą czekoladę z erytrytolem. Towar idealny dla diabetyków. Smak bardzo dobry. Lekko szczypie w język, ale oprócz tego niewiele różni się od cukru. Szkoda tylko, że proces produkcji wciąż jest bardzo domowy i zbyt wielu tabliczek nie jestem w stanie wyprodukować. Z drugiej strony kupno specjalnych maszyn byłoby zbyt wielkim krokiem w stosunku do zapotrzebowania. Musiałbym od razu przynajmniej kilogram ziarna wrzucić, czyli 1/3 tego co mam obecnie na stanie. Oj, przydałaby się dostawa z Wenezueli...
Niestety kwestia importu ziarna kakaowca nie jest taka prosta, co zresztą brałem pod uwagę w moich rozważaniach na temat sensowności pomysłu. Wg researchu, który zrobiła wynika, że cena odmiany Carenero Superior waha się między 3 a 6 dolarów za kilogram. Spory rozrzut, ale wiele zależy od plantacji i ilości zakupionego towaru. W Polsce najtaniej można je było kupić w Żywcu za 49 zł. Niemniej od kilku tygodni nie ma go już w magazynie.
Czyli w najlepszym wypadku 3$ (~12 zł) kontra 49 zł. 4 razy taniej. Oczywiście bez cła, podatków i przewozu. Ta ostatnia kwestia okazuje się najbardziej problematyczna, bo z tego co zrozumiałem przetransportowanie tego ziarna kosztowałoby 3000$. Co prawda nasza łączniczka nie sprecyzowała o jaką ilość chodzi, ale domniemywam, że o tonę. Obiecała zresztą poszukać lepszej oferty. Tymczasem minęły trzy tygodnie, a wieści nie nadeszły.
Czy to koniec ChocoCoina? Niekoniecznie. Koncepcja wciąż wydaje się być całkiem racjonalna. Nawet dwa razy tańsze ziarno kusi. Zwłaszcza z Wenezueli. Problem jest tylko z realizacją pomysłu, w postaci opisanej przeze mnie w artykule. Bo nawet jeśli uda się przezwyciężyć problemy logistyczne i biurokratyczne (ziarno to żywność, czyli towar strategiczny w Wenezueli), to wciąż pozostanie kwestia tokenizacji. Hive (i Hive-Engine) jest zbyt niszowy. Z kolei transfer tokenów ERC-20 (o ile dobrze rozumiem) jest obecnie bardzo drogi. Do tego dochodzi kwestia zbytu. Nie ma co ukrywać, ale surowe ziarno kakaowca nie jest zbyt popularnym towarem. Najlepiej więc zacząć od jego popularyzacji. Plan na to mam od dawna - autorskie uniwersum z nielegalną czekoladą (wiadomo, że zakazany towar kręci najbardziej). Wciąż jednak nie mogę się zebrać w sobie, aby stworzyć coś, co będzie w nim osadzone...