O fundraisingowym potencjale Hive pisano już kilka razy (m.in. we wpisie sprzed 7 miesięcy). Praktycznych przykładów tego, jak środki z blockchaina zmieniają rzeczywistość wciąż jednak jest stosunkowo niewiele. Ostatnio trochę się to zmieniło, za sprawą wojny na Ukrainie (polecam śledzić posty
, która zamienia tokeny na realne wsparcie). Tak czy owak przykładów nigdy za mało, więc poniżej przedstawiam moją historię cudownego rozmnożenia klocków w KBK.
Pomysł zakupu zabawek do KBK chodził mi po głowie od dawna. Głównie za sprawą Krzysia, syna Kamila (), który jest stałym bywalcem KBK. Jako dziecko nieprzeciętnie inteligentne potrafi się zająć sobą, niemniej - nie oszukujmy się - dla pięciolatka zabawka zawsze będzie ciekawsza niż książka. Zwłaszcza dobra zabawka, która daje duże pole do inwencji, a za taką uważam drewniane klocki. Ostatecznie decyzję o ich zakupie podjąłem po wizycie Solomiji z synkiem. Usiadłem więc pewnego wieczora, przeszukałem Allegro i udało mi się znaleźć zestaw 140 naturalnych klocków drewnianych (niemalowanych). Za HIVE nabyłem kupony. Kupony wymieniłem na klocki. No i od miesiąca są w KBK, a przedział wiekowy osób, które z nich skorzystały waha się między 2 a 37 lat. Sam zresztą zacząłem z nich tworzyć różne modele. Większość udokumentowałem i wrzuciłem na Hive. To z kolei pozwoliło mi zebrać kwotę, za którą w ubiegłym tygodniu nabyłem kolejne dwa zestawy. Oznacza to, że obecnie w KBK mamy 420 klocków, które mieszczą się w dwóch walizkach (oryginalne pudełka jak zwykle są strasznie kiczowate, więc postanowiłem je zutylizować). Więcej klocków to oczywiście więcej zabawy i większe możliwości konstrukcyjne. Dowody opublikuję wkrótce...