Poprosił mnie wczoraj bym poszedł do Czarodzieja po wuzetkę na dzisiejsze spotkanie. Nie znałem tej (ponoć kultowej) cukierni, choć kilka godzin wcześniej wyświetlił mi się ich apel na Facebooku.
Drodzy Przyjaciele Czarodzieja, zwracamy się do Was z niecodzienną prośbą - prośbą o pomoc. Kryzys wywołany pandemią dotknął również nas i nasze zaczarowane lokale. Wasz ukochany Czarodziej stoi nad przepaścią i niewiele brakuje, by na zawsze zniknął z mapy Krakowa.
Jako, że Czarodziej jest na Karmelickiej, więc niedaleko KBK, wybrałem się tam przed 16.00. Ludzi sporo. Przy ladzie pustki. Wszystko wykupione. Poczułem się trochę jak w PRL-u. Cóż, tę stronę mediów społecznościowych lubię. Czasem wystarczy napisać post na Facebooku i problem znika jak za pociągnięciem różdżki (nomen omen) czarodzieja...