To będzie męczący tydzień. Dziś wieczorem mam egzamin pisemny z angielskiego (jeden z dwóch, które chcę zdać mimo urlopu dziekańskiego), w dodatku gdzieś na Ruczaju, gdzie diabeł mówi dobranoc, a gwałciciele grasują przed 14. Z tego też powodu nie planowałem na dzisiejszy dzień żadnych lekcji polsko-ukraińskich. Niemniej jutro i pojutrze powinno być dość tłoczno w KBK.
W weekend rozesłałem maile z informacją jak się sprawy mają. Większość chętnych niestety musi poczekać. Obecnie jesteśmy w stanie przyjąć jakieś 15%. Choć może nieco więcej. Na razie testujemy pojemność KBK. Wciąż zresztą trzeba wybrać i wydrukować nowe fotografie. Roboty jest w cholerę i trochę. Muszę w końcu opublikować post z listą prac, które można wykonać w ramach wolontariatu w KBK.
W czwartek jest , więc lekcji nie planuję. W piątek czasu będzie mało, bo w południe mam egzamin ustny z angielskiego, a potem będzie trzeba się przygotowywać do sobotniej rocznicy. No a przecież jeszcze kiedyś trzeba zrobić zakupy (wypłaciłem już odpowiednią sumę z Funduszu Rozwojowego), wyprodukować Bris Colę i zmintować NFT z prawem do fotela. Za dużo rzeczy na raz...