Na początku była Briscola - prosta włoska gra z intrygującymi kartami. Niestety trudno je dostać w Polsce, więc zacząłem myśleć o zamiennikach. Najprościej byłoby wziąć karty francuskie. Sęk w tym, że to obraza dla Włochów. Pomyślałem więc o kartach do Skata. Problem w tym, że jest ich za mało. W Briscolę gra się 40 kartami, w Skata - 32. A gdyby tak zmodyfikować tę grę i przystosować do mniejszej ilości kart? Pomysł szybko wcieliłem w życie i tak powstał Briszkot.
Gra stała się popularna w KBK. Uznałem jednak, że karty do Skata są tak ciekawe, że warto eksperymentować dalej. Tak powstał pomysł, by dodać kostki, których używam do Neogomoku i zrobić "nowy produkt". Tworzenie zupełnie nowych gier w oparciu o istniejące już komponenty jest sporym wyzwaniem intelektualnym. Kilka dni szukałem punktu wyjścia. Ostatecznie uznałem, że można nieco połączyć Briszkota i Neogomoku...
Pierwsza wersja zakładała, że celem jest ułożenie i kontrolowanie 4 kart miast w linii poziomej, pionowej lub po skosie. Wykładając kartę kładziemy na niej kostkę. Za pomocą kart postaci możemy kostki dodawać i odejmować.
I tak: cywil dodaje 2 kostki (2 na 1 kartę miasta lub po jednej na 2 kartach). Oczywiście tylko na dany kolor.
Wojak pozwala ściągnąć do 2 kostek z karty miasta sąsiadującej z kartą w danym kolorze.
Król pozwala dodać na dowolnej karcie danego koloru 4 kostki.
Bogini pozwala dodać 4 kostki na dowolnej karcie danego koloru lub ściągnąć 4 kostki z karty sąsiedniej.
Pierwsze testy z Lorenzo wprowadziły małe zmiany w celu gry. Otóż było nim nie tyle ułożenie linii, co zdobycie 10 punktów. 5 punktów otrzymuje się za ułożenie linii 4 kart danego koloru lub wartości. 3 punkty za 3 karty. 1 punkt za 2 karty.
Testy były obiecujące, ale gra w dużej mierze zależała od wylosowanych kart. To był poważny minus.
Kolejną modyfikację wprowadziła . Otóż zaproponowała, by nie tasować wszystkich kart, tylko podzielić na dwie grupy, tak by każdy gracz miał dwa kolory. Dzięki temu gra staje się mniej losowa, bo każdy ma dokładnie taką samą pulę kart.
Od trzech dni sprawdzam kolejne rozwiązania. Obecnie celem gry jest osiągnięcie 6 punktów. Przy czym 5 punktów dostaje się za ułożenie 4 kart tego samego koloru lub tej samej wartości w jednej linii (poziomej lub pionowej). 3 punkty są za 3 karty w linii. 1 punkt za 2.
Lekkiej modyfikacji uległy też dostępne ruchy. Otóż każdy gracz może: 1) dostawić kartę miasta i położyć na niej swój punkt wpływu, 2) zagrać kartę postaci (efekty takie jak opisane powyżej) lub 3) odrzucić jedną kartę z ręki i dać ją pod spód stosu kart do dobrania. W ostatniej sytuacji gracz kładzie jeden punkt wpływu na dowolnej karcie, na której ma już punkt wpływu lub sąsiedniej. Należy tu dodać, że każdy ma na ręce 6 kart i po użyciu (lub odrzuceniu) jednej z nich od razu dobiera nową. Ilość punktów wpływu, które można położyć na kartę jest ograniczona wartością karty, czyli na 7 może być ich maksymalnie 7 (do pewnej kontroli wystarczą więc 4).
Gra kończy się w momencie osiągnięcia 6 punktów (czyli np. ułożenia dwóch linii złożonych z 3 kart) lub wyłożenia ostatniej karty miasta. W tym drugim przypadku wygrywa po prostu ten, kto ma więcej punktów. No i tyle. Choć nie ukrywam, że już teraz chodzi mi po głowie przynajmniej kilka możliwych modyfikacji. Gra na razie ma roboczą nazwę "Kondominium".
Jeśli ktoś ma ochotę przetestować, to zapraszam na Biskupią 18. Godziny otwarcia bez zmian: od 16 do 23.