Skończyłem dziś malować statki, które zrobiłem trzy tygodnie temu. Wszystkie mają już maszty zrobione ze szwedzkich zapałek (polskie po zamknięciu ostatniej fabryki w Czechowicach-Dziedzicach są coraz trudniejsze do dostania). Pozostały już tylko żagle, ale jest z tym trochę zabawy, więc zostawiłem to na później.
Wieczór spędziłem natomiast na rozkminianiu ewentualnej mechaniki gry. Na babilońskiej tekturze zrobiłem heksową planszę, położyłem statki i zacząłem myśleć jak mogłaby wyglądać rozgrywka. Ostatecznie ustaliłem, że najlepsze będą żetony z rozkazami następujących typów:
- żeton ruchu w lewo
- żeton ruchu w prawo
- żeton obrotu
- żeton ataku
Każdy gracz będzie dysponował:
- 5 statkami
- 1 żetonem ruchu w lewo 3 inicjatywy
- 1 żetonem ruchu w prawo 3 inicjatywy
- 1 żetonem ruchu w lewo 2 inicjatywy
- 1 żetonem ruchu w prawo 2 inicjatywy
- 3 żetonami ruchu w lewo 1 inicjatywy
- 3 żetonami ruchu w prawo 1 inicjatywy
- 1 żetonem ataku 3 inicjatywy
- 1 żetonem ataku 2 inicjatywy
- 3 żetonami ataku 1 inicjatywy
- 5 żetonami obrotu
Łącznie więc każdy gracz ma 20 żetonów i 5 statków.
Gra polega na tym, że przy każdym statku kładzie się po 1 żetonie. Następnie wszystkie rozkazy są wykonywane wg inicjatywy. Od 3 do 1. Przy czym podczas tury gracz może użyć maksymalnie po 1 żetonie o inicjatywie 3 i 2. W przypadku równej inicjatywy najpierw wykonuje się ruchy, a dopiero potem ataki.
Czy ta mechanika działa? Teoretycznie wygląda na logiczną, ale w praktyce nie mam pojęcia. Konieczne są testy. Statki z 3 masztami mogą uderzać na dystans 2 heksów, statki z 2 masztami - na dystans 1 heksa.
Oczywiście gra nie jest do końca logiczna, bo statki strzelają z armat gdy stoją, ale cóż - to gra, a nie symulacja. Wiele razy już przekonałem się, że w próba idealnego odtworzenia rzeczywistości w planszówce nie jest najlepszym pomysłem. Uproszczenia są nieuniknione...
PS. Obowiązkowy soundtrack do rozgrywki: