Bitcoin przekroczył granicę 150 tysięcy złotych (40 tysięcy dolarów). To działa na wyobraźnię, zwłaszcza, że w marcu 2020 można było go kupić nawet po 17 tysięcy... złotych. Nie jest to jednak nic nadzwyczajnego. Bitcoin już tak ma, że od czasu, do czasu lubi wystrzelić w kosmos. W takich momentach najbardziej wygrywają ci, którzy kupili go zawczasu. Choć w zasadzie nie musieli go nawet kupować. Wystarczyło, by pisali teksty...
Fotografia archiwalna przedstawiająca profit z pisania na Facebooku.
15 grudnia 2017 Bitcoin osiągnął swoje ówczesne ATH. 70 tysięcy złotych. Tego dnia jednak zamiast go kupić założyłem sobie konto na platformie blogowej opartej o blockchain (rezygnując tym samym z pisania na FB). Za każdy wpis byłem wynagradzany kryptowalutą, którą w różnych momentach (mniej lub bardziej odpowiednich) wymieniałem na BTC. Gdyby nie remont KBK i konieczność wcześniejszej wypłaty tokenów po kilkakrotnie niższym kursie, to dziś z całego tego mojego pisania na Hive (a wcześniej na Steem) byłoby jakieś pół Bitcoina. Przypomnę, że 1 BTC jest w tym momencie po ponad 150K zł. Remont udaremnił kumulację, więc ostatecznie jest mniej, ale nie narzekam, bo Królestwo Bez Kresu przetrwało blisko 600 dni na Biskupiej i wciąż działa. A to jest bezcenne.
Niniejszy wpis dedykuję wszystkim tym moim znajomym (i nieznajomym), którzy widząc wartości rzędu jednego lub dwóch dolarów (a czasem kilkudziesięciu czy kilkunastu centów) pod swoimi postami tracili zapał i wątpili w opłacalność pisania na Hive. Historia nie kończy się jednak. Zawsze można wrócić. Zawsze można rozpocząć nową przygodę...
O tym czym jest Hive pisałem już tutaj. Do zakładania konta polecam Ecency.com. Robią to za friko. Mają zarówno stronę, jak i apkę mobilną. W przypadku problemów można pisać do mnie, to mogę założyć konto używając swojego Hive Power.