Drugi dzień HiveFestu za nami. Niestety dla mnie był on jeszcze krótszy niż wczorajszy, bo w soboty zazwyczaj wpadają do Królestwa Bez Kresu jacyś znajomi i nie inaczej było dziś. A trudno być świadomie w rzeczywistości realnej i wirtualnej równocześnie. Zwłaszcza, że mikrofony z headsetu zbierają wszystkie dźwięki wokoło.
Dziś z pewnością było mniej bugów. Dlatego mogłem wybrać się do hajwowej galerii sztuki i zrobić zdjęcia, a nawet zagrać na pianinie. Wczoraj (z niewiadomych powodów) nie mogłem tego zrobić.
Zajrzałem też do apartamentu , w którym zgromadzili się
i
. Niestety Gandalf rzucił we mnie jakimś wielkim rożkiem i z wrażenia zapomniałem zrobić zdjęcia. Tymczasem poniżej kilka kadrów z głównej sceny i nie tylko.
Prezentacja na temat 3Speak.
Komputer, w którym trzeba było wpisać tajne hasło (moje było dość dziwne).
Przez chwilę w HiveFeście uczestniczyła też , która skorzystała z mojego awatara. Za ewentualne szkody, które wyrządziła w rzeczywistości wirtualnej nie ponoszę odpowiedzialności... ;)
A poniżej kilka zdjęć z dzisiejszego dnia w Królestwie Bez Kresu. Cóż, pomimo pewnej atrakcyjności wirtualnego świata, spotkanie w realu wciąż jest nie do zastąpienia. Dlatego mam nadzieję, że kiedyś uda się zrobić w jakiś lokalny HiveFest.