To był wyjątkowo "niepolski" HiveFest. Na #polish przeszedł w zasadzie bez echa. Gdyby nie wiadomości ze światowego trendingu to zapewne w ogóle bym o nim zapomniał (a wcześniej przeoczył zapisy). Znajomych "twarzy" mało. Ostatecznie więc, wysłuchałem kilku wystąpień, porozmawiałem z i
, porobiłem kilka wirtualnych fot. I tyle. Zresztą pole manewru miałem ograniczone, bo cały czas pełniłem dyżur w
, a mimo wszystko preferuję kontakty w realu niż w VR...
Nie zmienia to jednak mojego podejścia do wirtualnego HiveFestu jako takiego. Wciąż odbieram go jako szansę bardziej bezpośredniego spotkania dla tych, którzy nie mają środków, aby jeździć po świecie. I fakt, że mimo wszystko społeczność Hive kontynuuje ten coroczny festiwal (nawet jeśli w VRze) jest znamienna. Cóż, SteemFestów już nie ma.
Tymczasem poniżej kilka zdjęć z tegorocznego HiveFestu.
Rozpoczęcie HiveFestu
Rozpoczęcie HiveFestu
Trawnik przed galerią NFT
Wystąpienie podczas, którego musiałem się ewakuować
Późnym wieczorem 12.11, gdy sporo ludzi rozmawiało na łące
Drugi dzień - przed rozpoczęciem bloku wystąpień
Drugi dzień - przed rozpoczęciem bloku wystąpień
Gadalf z elfami
Swoją drogą wciąż otwarta jest kwestia zorganizowania w jakiegoś polskiego spotkania. Lokal jest. Połączenia z Krakowem są całkiem dobre. Wystarczy tylko zebrać drużynę i ustalić termin.