Zarobki na Steemie nigdy nie były tak niskie jak obecnie. I choć sam zbytnio nie narzekam, bo w ramach zbiórki na Biskupią dostaję sporo upvotów, to obiektywnie muszę stwierdzić, że sytuacja jest kiepska. Trudno w tej sytuacji przyciągnąć kogokolwiek zarobkami. Nigdy zresztą nie było to zbyt łatwe. No może poza przełomem 2017 i 2018 roku. Pamiętam, że gdybym wypłatę za swój pierwszy post zamienił na złotówki to miałbym kwotę trzycyfrową. Tak było. A potem coś się popsuło.
Dlaczego więc wciąż trwam na Steemie? Z prostej przyczyny. Do niczego się nie zmuszam. Po prostu robię to, co zawsze robiłem na Facebooku. Wrzucam zdjęcia, czasem coś napiszę. Do tego dochodzą różne inne korzyści, które nie są tak oczywiste...
Ostatnio robię sporo zdjęć. Głównie w Krakowie i Tarnowie. Wrzucam je potem na Steema w ramach serii "Fotoplastykon". No i kilka dni temu uświadomiłem sobie, że dzięki temu całkiem dobrze orientuję się w nazwach ulic. Muszę je bowiem zapamiętywać, aby podpisać fotografie. Nieoceniona korzyść. Wcześniej nigdy nie zwracałem uwagi na nazwy ulic i kojarzyłem jedynie te najbardziej charakterystyczne. Dzięki "Fotoplastykonowi" się to zmieniło. I to chyba jest podstawa trwania na Steemie: dostrzegać też inne korzyści, nie tylko $$$ przy poście.