Spojrzałem na prognozę pogody i wszystko wskazuje na to, że jesień poszła sobie na dobre. Przynajmniej ta złotopolska. Szkoda, bo już przyzwyczaiłem się do częstych spacerów z i kawy na Plantach. Teraz już tylko deszcz i śnieg. Co prawda gen. Maczek mówił, że "czasem to lepsza ulewa żelaza lecąca na głowy, niż ten deprymujący bez końca deszcz", ale trochę w to wątpię. Ja tam wolę, gdy pada deszcz niż rakiety. Przynajmniej nie trzeba siedzieć w piwnicy.
Wczoraj do zajrzała na chwilę Svietlana. Podziękowała za
polskiego i powiedziała, że wraca do Odessy. Trochę dziwne wracać do kraju, w którym są regularne alarmy przeciwlotnicze i przerwy w dostawie prądu. Z drugiej strony w Krakowie teraz niełatwo o pracę, jeszcze trudniej wynająć mieszkanie, inflacja też nie nastraja optymistycznie - jestem więc w stanie zrozumieć, że ktoś może chcieć niczym Syryjczycy z Damaszku Europy wrócić do siebie, nawet jeśli wciąż nie jest tam bezpiecznie.
Tak więc nie ma wielkiego optymizmu wokoło. Jesień sobie poszła, rakiety trafiają w traktory, ceny wciąż na sterydach, a rynek krypto szoruje po dnie. Tyle dobrze, że zarazy nie ma i można wyjść z domu. Choćby i w deszcz. A jak ktoś deszczu nie lubi, to może sobie pooglądać słoneczny październik i listopad na zdjęciach. Wklejam poniżej. Smacznego.
17 października, Kraków, Krowoderska
17 października, Kraków, Biskupia
30 października, Tarnów, Basteja
30 października, Tarnów, Wałowa
30 października, Tarnów, Plac Ofiar Katynia
1 listopada, Kraków
2 listopada, Kraków, Cmentarz Rakowicki
2 listopada, Kraków, Cmentarz Rakowicki
2 listopada, Kraków, Krowoderska
9 listopada, Kraków, Biskupia
11 listopada, Kraków, Rynek Kleparski
11 listopada, Kraków
11 listopada, Kraków