Czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy programiści żyją w jakimś innym świecie. Szczególnie na Hive i wtedy, gdy komunikują światu jakieś wielkie, przełomowe coś. No wtedy sam się ekscytuję, klikam w linka a tam... cholerny GitHub. W ciągu ostatniego miesiąca wydarzyło się to aż dwa razy. Najpierw Magi ogłosił (ŁOHOHO!), że po latach świetlnych czekania mamy w końcu tokeny drugiej warstwy. No tylko, gdy zacząłem to sprawdzać, to okazało się, że tylko w teorii, bo zamiast działającej strony znów ten GitHub. Wczoraj z kolei Ecency poinformowało o jakiejś rewolucji płatnościowej. I znów zamiast działającego narzędzia - kod. A ja mówię: wypchajcie się tym kodem, dajcie w końcu coś co FAKTYCZNIE działa! Już wolę gadkę tego gościa od deparchatora (świętej pamięci). Też nic nie rozumiem z tego co mówi, ale przynajmniej brzmi zabawniej.
Tak, wiem, choroba psychiczna. Ale szczerze mówiąc czasem odnoszę wrażenie, że niektórzy programiści (nie wszyscy rzecz jasna) też żyją w jakimś innym świecie.
Z dobrych wieści: wczoraj założyliśmy 272 konto na Hive. Ale jest też w tej beczce miodu łyżka dziegciu, bo osoba ta wcześniej próbowała sama, odpuściła i nie potrafiła pojąć dlaczego w ogóle z czegoś tak "user-unfriendly" korzystamy. Ale chyba udało mi się wytłumaczyć racjonalne (wciąż) powody używania Hive w KBK.
PS. Minutę po opublikowaniu tego wpisu trafiłem na pierwszy od baaaaaaardzo długiego czasu kompletny i użyteczny projekt na Hive - MyOwnPage.